Czesław ¶piewa: "Po prostu grać, nie stać".
7. kwietnia miała swoj± premierę debiutancka płyta osoby, która zaskoczyła zupełnie polski rynek muzyczny. Czesław ¦piewa, bo o nim mowa, to projekt Czesława Mozila, Duńczyka polskiego pochodzenia, który wraz z grup± przyjaciół stworzył co¶, co sam okre¶la mianem kabaretowego punka i "bajek dla dorosłych". Czy jego ¶wiat jest
bajkowy i jaki jest sam Czesław?
 |
| Czesław Mozil |
-Sk±d pomysł na pseudonim? -Tak naprawdę nazywam się Czesław Mozil, ale Gazeta Wyborcza w Krakowie napisała artykuł o moim koncercie tytułuj±c go słowami
¦piewa Czesław
. To wydało mi się takie słodkie, naiwne… tak szczere, że postanowiłem tego użyć.
-Opowiedz, czym był czat Multipoezja.
-Generalnie, jeżdżę po Polsce ostatnie 6 lat. Wcze¶niej miałem kapelę Tesco Value, z któr± nagrałem dwie płyty po angielsku. I tak się złożyło, że grali¶my trzy lata temu koncert w Alchemii Krakowskiej, gdzie przez przypadek pojawił się Michał Zabłocki i powiedział, że ma kilka tekstów i czy chciałbym może na nie popatrzeć. Ja wtedy w ogóle nie wiedziałem, kim jest Michał i że jest poet±… a ten projekt Multipoezja to takie spotkania co drugi czwartek w Internecie. Ludzie tam wchodz± i pisz± razem z Michałem wiersz w godzinę. W ten sposób powstało mnóstwo niesamowitych tekstów! To s± takie bajki, a moja muzyka jest taka naiwna i szczera, dlatego bardzo pasuj± do siebie, a ja znajduję w nich swoj± prawdę. Jak ¶piewam uciekła ładna babeczka z do¶ć wesołego miasteczka to wtedy mi się ogromny film wł±cza… Jak ludzie te teksty odbior± to już inna sprawa, ale one pasuj± niesamowicie do tych piosenek maluteńkich! Powiem Ci, że miałem taki mały kryzys muzyczny trzy lata temu. Kupiłem bar w Kopenhadze, odłożyłem to wszystko na półkę, ale na szczę¶cie zacz±łem z powrotem powoli bawić się tymi rzeczami i tak powstała ta płyta.
-Brałe¶ jakie¶ lekcje ¶piewu w swoim życiu?
-Nie, nie! Absolutnie! Nie ma mowy! Próbowałem, ale ja potrafię tylko tak, jak ¶piewam np. na płycie. Inaczej nie będzie. Ja się nie nadaję do chóru: ¶piewałem kiedy¶ w chórze ko¶cielnym, to mnie wywalili po roku, bo fałszowałem. Po prostu masakra.
-Jak zaczęła się Twoja przygoda z muzyk±?
-Przyznam, że w domu nie było dużo muzyki. Wychowałem się w typowym getcie w Kopenhadze i tam to jest po prostu hobby. Każdy chłopak sobie czego¶ szuka, jeden pokopie piłkę, inny rapuje, zapisuj± się na grę na instrumentach, głównie pianino. A ja zapisałem się na akordeon, powiedziałem Mamusiu, chciałbym chodzić na akordeon i tak już zostało. Potem była to taka ucieczka od tego getta, od problemów na podwórku… w końcu zaczynasz się z tym identyfikować. Stajesz się akordeonist±, chcesz grać muzykę i to jest naturalny proces. A mi się zawsze od małego chciało ¶piewać piosenki. Jak miałem dziesięć lat, to miałem tak± jazdę, że brałem ksi±żkę telefoniczn± i dzwoniłem do ludzi na przypadkowe numery. Kto¶ odbierał i mówił Halo?, a ja wtedy kładłem słuchawkę i grałem piosenkę. Mogłem tak grać całe dnie. Wtedy przychodziły ogromne rachunki za telefon.
-Jak nazwałby¶ rodzaj muzyki, który wykonujesz?
-Kabaretowy punk? Czy może… bajki dla dorosłych.
-Bardziej się czujesz Duńczykiem czy Polakiem?
-Wiesz, oczywi¶cie, że zawsze byłem Polakiem. Ja jestem w bardzo dużej czę¶ci zduńczony, ale koledzy zawsze mówi±: Czesław, ty i tak skończysz z Polk±, będziesz wracał do Polski (¶miech). Bardziej się czuję Polakiem, mam ten sentyment. Wczoraj byłem w Kwidzynie. Nigdy bym tam nie był, gdyby nie to, że przez pół godziny grałem tam ludziom piosenki. Niesamowite
-Do kogo skierowana jest Twoja płyta?
-To jest trudne pytanie, bo nie okre¶lam tego, ale przyznam, że dostaję superlisty zarówno od szesnastolatek, jak i mężczyzn ok. 50-tki. Metalowcy przychodz± na koncerty i mówi±: Czesław, my słuchamy mocnego metalu, ale znajdujemy w tym (muzyce Czesława w sensie) ten twój podtekst! i to jest hardcore. Ja s±dzę, że to w ogóle niesamowity cios: że gra się na gitarce i ¶piewa o żabce, a pod spodem to ¶więta prawda. To jest dopiero ekspresja!
-Jest jaka¶ kreacja aktorska w tym, co robisz? Gdyby¶ po prostu siedział i mamrotał co¶ o żabie, prawdopodobnie nie miałoby to większego sensu. Tymczasem ty nadajesz jej dramaturgię.
-Nie my¶lę o tym i naprawdę nie lubię okre¶lenia piosenka aktorska czy piosenka poetycka. Nie to, że nie szanuję tej sceny, bo szanuję. Ale nie chcę być w ogóle czę¶ci± piosenki aktorskiej, bo co? Ja wchodzę na scenę i gram? Nie, nie gram.
-Ale ¶piewasz poezję.
Tak, tak, jak najbardziej. Tylko, że dla mnie to jest życie albo ¶mierć przy tej żabie. To ¶wiadczy o tym, że tak naprawdę poruszam ważny temat. Mam swoj± prawdę w tej piosence, a że to wychodzi ekspresyjnie, to tak już jest. Dużo ludzi mówi: za dużo ekspresji i wkurwia mnie to, bo ja nie będę tego zmieniał. Tak jest i będzie, bo się dobrze z tym czuję.
-Nie obawiasz się porównań?
-Niech ludzie mówi±, co chc±, a ja i tak będę robił swoje. Zawsze jest jaka¶ inspiracja, ¶wiadoma czy nie¶wiadoma… dlatego wiesz, mog± mnie z Dod± czy z Maryl± Rodowicz porównywać i też będzie ok.