Strona startowa Ulubione
muzyka.pl
Wyszukiwarka Zaawansowane
Logowanie Rejestracja
Login:
Hasło:
Piątek, 25/05/2012
Muzyka.pl
Gatunki muzyczne

Drukuj Powiadom znajomego
Wywiady
Muzyka.pl:»Strona główna»Wywiady»Polka z Karuzeli Joanna Lewandowska-Zbudniewek
Polka z Karuzeli Joanna Lewandowska-Zbudniewek
Środa, 16 lutego 2011 roku
Filigranowa, drobna, delikatna… na scenie staje się żywiołem. Ma na koncie dwa albumy, dziesiątki koncertów, nagrody na wielu przeglądach i konkursach piosenki. Jednak świadomie od lat stoi z boku, nie pcha się na listy przebojów, nie bywa na bankietach. Śpiewa tylko to co jej w duszy gra i nie idzie na kompromisy. Niezwykła ścieżka artystyczna poprowadzi ją tej wiosny, aż na daleką północ - jako wokalistka zespołu Karuzela Group rusza w trasę koncertową po Norwegii.
Anna Klimaszewska
Jesteś specjalistką od nierobienia kariery…
 
Jeden z moich kolegów muzyków powiedział mi kiedyś: Asia, robimy nowy projekt, zaprosimy cię do współpracy, ty nam odmówisz i będzie z tego wielki sukces. Faktycznie wielokrotnie los podsuwał mi rozmaite okazje, z których nie korzystałam. Zaczynałam w Metrze Józefowicza i Stokłosy. To była fantastyczna szkoła zawodu.  Jako dziecko wcale nie chciałam śpiewać, marzyłam o byciu baletnicą, więc ta musicalowa przygoda była dla mnie spełnieniem dziecięcych snów. Tańczyłam, śpiewałam, tam złapałam bakcyla sceny. Niestety był też stres, presja, napięcie, byłam wtedy bardzo młodziutka… nie wytrzymałam.
Gdy po kilku latach wróciłam do zawodu i do Metra. W czasie pierwszego spektaklu miałam wypadek, który na kilka lat postawił potężny znak zapytania nad moją dalszą pracą artystyczną i całym życiem. W międzyczasie była propozycja wzięcia udziału w projekcie Sax& Sex. Jakoś nie czułam tekstów, więc podziękowałam, choć uważam , że to jest bardzo fajnie, profesjonalnie zrobiona płyta. Z tego co wiem był to jeden z największych komercyjnych sukcesów w historii naszej rodzimej fonografii… Kilka lat później otrzymałam telefon, że rockowi muzycy zakładają nową kapelę i szukają wokalistki. Znowu jakoś nie byłam przekonana do tej propozycji, choć kocham rocka i ostre brzmienia… podziękowałam. Zespół nazywał się Virgin, wylansował Dodę. Pewnie jakbym się zastanowiła to jeszcze kilka takich sytuacji mogłabym wymienić. Ale absolutnie nie rozpatruję tego w kategorii szans zmarnowanych. To były drzwi które się uchyliły, ale ja je minęłam, bo chciałam iść swoją ścieżką. Mam poczucie, że to wszystko było po coś. Teraz dobrze wiem kim jestem i czego chcę. 
 
A czego chcesz?
 
Chcę śpiewać utwory, które sama kocham, tylko w nich mogę być wiarygodna dla słuchaczy. Nie lubię nazywania tego co robię poezją śpiewaną, bo to kojarzy się ze smutnym długowłosym okularnikiem z gitarą akustyczną. Ja chcę się rozwijać. W Polsce jest cała masa utalentowanych ludzi, młodych ludzi. Widziałam w zeszłym roku laureatów krakowskiego Studenckiego Festiwalu Piosenki, na którym sama kilka lat  temu otrzymałam nagrody. I moim zdaniem ta młodzież była o wiele lepsza niż my, tzw. zawodowcy występujący po nich, w czasie Wielkiej Gali. Piszą świetne teksty, mają super pomysły muzyczne. Bardzo chciałabym współpracować z takimi ludźmi. Może mnie teraz czytają… jeżeli tak to, kochani, zbieram teraz materiał na kolejną płytę, z przyjemnością poznam wasze piosenki i może przełamiemy wspólnie moje fatum nie robienia kariery.
Nie szukam łatwych rozwiązań. Nie wiem czemu w naszym kraju często traktuje się ludzi jakby mieli problemy z myśleniem. Radiowcy prywatnie zachwycają się ambitną muzyką, ale na antenie puszczają w kółko te same piosenki, tych samych wykonawców, mówiąc, że ambitniejszych nie zechcą słuchacze. Gram teraz w teatrze Roma w Tuwimie dla dorosłych. Jedna z dziennikarek całkiem poważnie zapytała po premierze reżysera Jurka Satanowskiego, czy nie obawia się, że spektakl jest zbyt skomplikowany dla zwykłych widzów. Jurek ma szacunek do widzów, wierzy w ich inteligencję, więc odpowiedział oczywiście nie. Ma rację - bilety wyprzedane są na miesiąc przed spektaklem. Muzyczne zjawiska które coraz śmielej dzieją się w drugim obiegu, najczęściej w Internecie, pokazują, że ludzie lubią myśleć, przeżywać coś gdy są na koncercie.
Dla mnie potwierdzeniem, że w moim sposobie myślenia jest sens, są ludzie którzy przychodzą na koncerty, kupują płyty, piszą do mnie na Facebooku.
Chcę udowodnić, że dobre, mądre teksty można śpiewać z fajną, przemyślaną, nowoczesną muzyką.
 
Taka jest Karuzela?
 
Tak. Karuzela Group to niezwykłe spotkanie pasjonatów. Jest nas siedmioro: czworo muzyków z Norwegii oraz saksofonista Grzech Piotrowski, kontrabasista Sebastian Wypych i ja. To pierwszy projekt, w którym obcokrajowcy zainteresowali się polskimi piosenkami i zdecydowali, że muszą zaprezentować je swoim rodakom. To była inicjatywa norweska, nie polska!
 
Jak się zaczęła ta norweska przygoda?
 
Od Wikinga, który nazywa się Jorn Simen Overli. Poznaliśmy się z Jornem kilka lat temu, na urodzinowym koncercie-niespodziance dla Zbyszka Łapińskiego. Przybyło wielu jego przyjaciół artystów z całego kraju, a jak się potem okazało, z całego świata. Wśród nich był właśnie Jorn Simen Overli. On ma w swoim repertuarze Czerwony autobus autorstwa Jacka Kaczmarskiego, do muzyki Zbyszka. Ja tę piosenkę śpiewam często tyle, że oczywiście w języku ojczystym. I tego wieczoru, totalnie bez próby, nie znając wzajemnie swoich aranżacji, czy nawet pomysłów na tę piosenkę, zaśpiewaliśmy dla jubilata wersję wspólną, dwujęzyczną. To było nasze pierwsze spotkanie... I od razu wiedzieliśmy, że chcemy ze sobą współpracować, choć dla mnie było to nierealne marzenie. A Jorn po dwóch latach zadzwonił i zaproponował mi projekt z poezją Kaczmarskiego, Osieckiej i innych wielkich polskich tekściarzy. Organizacyjnie całością zajęła się Fundacja Okularnicy.  Agata Passent przygotowała tłumaczenia piosenek na język angielski, na podstawie których Jorn pisał swoje wersje. Nie znam norweskiego, ale słyszałam od wybitnych tłumaczy, że przełożył piosenki genialnie, że to jest poezja najwyższych lotów.
 
Mówił Ci kiedyś, czemu zdecydował się zaprosić do projektu akurat Ciebie?
 
Wiem, że w międzyczasie robił wywiad czy decyzja co do wyboru mnie jako polskiej wokalistki jest słuszna. Nie byłam jedyną kandydatką. Słuchał wielu płyt polskich artystek, ale doszedł do wniosku, że moja wrażliwość jest mu najbliższa, jest tym czego szuka.
 
Śpiewasz po norwesku?
 
Nie, choć jest to jeden z najpiękniejszych języków jaki w życiu słyszałam. Każde z nas, trojga wokalistów śpiewa po swojemu. To z miejsca bardzo wysoko ustawiło nam poprzeczkę. Jak to zrobić, żeby nie zanudzić widza, żeby zrozumiał sens utworu nawet jeżeli śpiewamy na zmianę zwrotki raz w ich języku, raz w naszym. A momentami śpiewamy w języku nieznanym nikomu, bo z Torą Augestad, drugą wokalistką Karuzeli, stworzyłyśmy własny język, pośredni między polskim a norweskim. Wypracowanie metody przeniknięcia przez barierę językową zajęło nam najwięcej czasu. Bałam się bardzo jak Polacy zareagują na to jak przerobiliśmy Oczy tej małej, Nie żałuję, Karuzelę z Madonnami , czy na Tomaszów w całości po norwesku. Jednak ludzie, którzy widzieli nasze koncerty latem i jesienią w Polsce, byli wzruszeni, często do łez. Czyli chyba się udało.
 
Jak się pracuje w tym międzynarodowym zespole?
 
Bajkowo. To przede wszystkim są genialni, wybitni muzycy. Jest takie powiedzenie wśród muzyków, że ktoś zagrał świetnie, ale Skandynaw zagrałby to lepiej. To się nie wzięło z nikąd. Muzycy Karuzeli są niebywale utalentowani i, co niesamowite, mimo że każdy jest absolutnym wirtuozem w grze na swoim instrumencie,  jednocześnie świetnie funkcjonuje jako członek zespołu. To są niezwykle wrażliwi ludzie. I chyba mogę tak powiedzieć, chociaż przyjaźń to według mnie taki szczególny rodzaj miłości, zarezerwowany dla bardzo wąskiego, wybranego grona ludzi, że tam coś takiego się wytworzyło. Taka jakaś przyjaźń muzyczna.
 

Niebawem jedziesz do Norwegii w długą trasę, aż 20 koncertów. Jesteś onieśmielona, czy pełna entuzjazmu?
 
Czuję wszystkie emocje jednocześnie: ekscytacja, niecierpliwość, strach. Zanim ruszymy w tournee, będziemy nagrywać płytę w Oslo. Nie ma co ukrywać, sesja odbędzie się w jednym z najlepszych studiów na świecie. Mamy nagrywać na setkę czyli nie tak jak zwykle, że mogę zaśpiewać dwadzieścia razy daną frazę, by potem realizator wybrał najlepszą wersję. Będziemy po prostu grać. Wszyscy razem, jak na koncercie.
 
Dlaczego chcecie nagrywać płytę w taki niezwykły sposób?
 
Jestem zwierzęciem scenicznym. Od pracy w studiu wolę spotkania z publicznością, ten niezwykły dreszcz i emocje. Chwilę, która umyka. Koncerty Karuzelowe się nie powtarzają, każdy jest inny. Dajemy sobie ogromne pole do improwizacji. To jak zagrają muzycy wpływa na to jak ja zaśpiewam i vice versa. To właśnie najbardziej mnie kręci,  ta ulotność utworu, który zmienia się za każdym razem. Mam nadzieję, że w studiu uda nam się odtworzyć tę atmosferę.
 
Potem będą koncerty, nie tylko w Oslo, ale w całym kraju. I to nie adresowane  specjalnie do Polonii, ale do Norwegów…
 
Egzotyka, przyroda, ludzie… zastanawiam się jak to będzie. Znam Oslo, choć  widziałam je wyłącznie o dziwnych porach, gdy byliśmy po próbach. Myślę, że reszta kraju bardzo różni się od tego wielkiego miasta. Mamy w planach dwadzieścia koncertów w najdalszych zakątkach Norwegii. Mamy grać w wielkich miastach, ale też w malutkich miejscowościach, przejedziemy cały kraj.
Norweska część zespołu bała się jak zareagujemy na publiczność, zwłaszcza na północy. Bo podobno cechuje ich rezerwa, są chłodni. A mnie to fascynuje, dotarcie do ich emocji to będzie wyzwanie. Jestem optymistką, czuję że się uda…
Góra
Komentarze»(0)
Dodaj komentarz
WsteczGóra
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Piątek, 25 maja 2012
 
Treści reklamowe

Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Piątek, 25 maja 2012
 
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Piątek, 25 maja 2012
 
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Piątek, 25 maja 2012
4 czerwca w Teatrze Studio
MetalFest startuje za tydzień
MetalFest startuje za tydzień
 
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
 
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
25 maja w Lesznie
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
koncert charytatywny Hetane, IdiotHead, KnoW,...
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
 
Koncert Elm Street w Gdyni
Koncert Elm Street w Gdyni
 
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Wolf Spider, Rusted Brain, BrainWashed, HateEra, Perun

Co na forumNowe wizytówki
program tv      moda      modelki      piłka nożna      noclegi w górach
"