Niedawno Kasia Kowalska otrzymała nagrodę Złotego Dzioba w kategorii wokalistka roku. Odbierając nagrodę nie kryła wzruszenia, że ktoś jeszcze o niej pamięta. I chociaż wydawać by się mogło, że wiele osób o niej faktycznie zapomniało, to wypełniona wczoraj po brzegi sala Hard Rock Cafe udowodniła, że wokalistka wciąż posiada wierne grono fanów.
Mimo iż koncert rozpoczął się aż z godzinnym opóźnieniem to warto było czekać artystka zaprezentowała się w najlepszej formie.
Początek koncertu był spokojny, wyciszony, wręcz melancholijny. Siedząc na krześle w półmroku, czarowała publiczność swoimi najpiękniejszymi balladami. Zaśpiewała takie utwory jak A to co mam czy cover Leonarda Cohena Hallelujah.
Gdy publiczność już na dobre się rozgrzała, wokalistka zamieniła kapelusz na drapieżny pióropusz i zaprezentowała się z bardziej rockowej strony. Pojawiły się mocno gitarowe, dynamiczne kawałki z ostatniego albumu zatytułowanego Antepenultimate między innymi Miłość, trzeźwość i pokora czy Anhedonia.
Oprócz najnowszych piosenek na wtorkowym koncercie usłyszeć można było najbardziej znane utwory z dyskografii artystki. Antidotum, Bezpowrotnie, Co może przynieść nowy dzień jak i pozostałe utwory zostały opatrzone odmienną od albumowej wersji aranżacją.