Strona startowa Ulubione
muzyka.pl
Wyszukiwarka Zaawansowane
Logowanie Rejestracja
Login:
Hasło:
Piątek, 03/09/2010
Muzyka.pl
Gatunki muzyczne
Wiesz jak ważne są organizacje pożytku publicznego? Dowiedz się wszystkiego u nas.
bociekmeble.pl tutaj kupisz najlepsze mebelki dla dzieci w bardzo niskich cenach.
Zobacz lodówko - zamrażarkę beko cha 33100 na stronie www.torres.pl
Czy wiesz, że balustrada jest często ozdobą schodów i balkonów? Zobacz na www.projektoskop.pl

Drukuj Powiadom znajomego
Relacje
Muzyka.pl:»Strona główna»Relacje»Knock Out Festival 2009
Knock Out Festival 2009
Niedziela, 19 lipca 2009 roku / 12:38
Do coraz prężniej rozwijającej się sceny festiwalowej w Polsce dołączył w tym roku krakowski KnockOut. Organizatorzy starając się by wydarzenie  na stałe znalazło się na muzycznej mapie naszego kraju chcieli zadbać o każdy nawet najdrobniejszy szczegół. Było więc pole namiotowe, niezła gastronomia, piwo oraz stoiska z płytami i gadżetami w konkurencyjnych cenach. Zaproszone zostały metalowe gwiazdy, bardzo zróżnicowane stylistycznie by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Pozornie wszystko było dopięte na ostatni guzik, lecz szale z wszystkimi wymienionymi plusami przeważył jeden, jedyny minus całej imprezy nagłośnienie.
Pierwszego dnia jeszcze tak nie odczuwalny, choć polskie kapele otwierające imprezę musiały zapłacić frycowe. Jak wiadomo były one jednak tylko dodatkiem do zespołów, które sprowadzały fanów do Hali Wisły. Prawdziwą ucztę rozpoczął amerykański Cynic. Zespół, który powrócił do grania po kilkunastoletniej przerwie, po tym jak na początku lat 90tych albumem Focus przewrócił do góry nogami definicje tego czym jest, a czym nie jest metal. Wszelkie obawy na temat tego jak wypadnie na żywo tak skomplikowana muzyka rozwiane zostały wraz z pierwszymi dźwiękami. Krótki, ale treściwy koncert zadowolił na pewno wszystkich fanów. Następnie na scenę zameldowali się weterani z kanadyjskiego Voivod. Niestety bez Jasona Newsteda i oczywiście Denisa Piggyego  D`Amour zaprezentował strawną, choć bardzo odległą od ogólnie przyjętej, miksturę thrashu. Jeśli ktoś w tym momencie odczuwał senność to na pewno nie wyrwała go z tego nastroju sztuka Anathemy. Zespól od lat przyzwyczaja wszystkich do tego, że ich występu stanowią chwile oddechu w ostrej, rockowej, festiwalowej mieszance, nie inaczej było tym razem. Pierwszy dzień kończył występ mającego fanów przede wszystkim wśród płci pięknej zespołu wiolonczelistów Apocalyptica. Występ trzeba dodać bardzo udany i potwierdzający statut gwiazdy Finów.
Drugi dzień to już ustawiczne zmagania z dźwiękiem. Po rodzimych kapelach, z których trzeba wyróżnić Horrorscope, sceną zawładnął Hatesphere i dał pokaz rzetelnego, acz miejscami topornego europejskiego thrashu. W czasie tego koncertu młyn osiągał miejscami astronomiczne rozmiary. Następnie zaprezentowali się szaleńcy z Dillinger Escape Plan. Wielu znających ich jedynie z płyt z pewnością uważa ich sztukę za kakofonie, na scenie to jednak inna bajka, każdy z artystów wkłada w grę tyle pasji i emocji, że nie jeden sceptyk z pewnością zmieni zdanie, inny, co bardziej zatwardziały pomyślał pewnie, że są na amfie. Szwedzi z Meshuggah niczym walec przejechali się po publiczności, choć musieli się zmagać z okropną akustyką. I skrzynką browarów wypitą podczas gigu. Festiwal zbliżał się do końca, lecz na sam deser pozostał występ największej gwiazdy, zespołu który sprowadził do hali zdecydowanie najwięcej widzów, legendy amerykańskiego thrash metalu Testament. Stało się jednak to samo co rok wcześniej podczas występu w Szczytnie. Z głośników dobiegała istna kakofonia. Czasami trudno było zorientować się nawet jaki utwór artyści grają. Najgorsze, że to nie ich wina. Każdy z nich dawał z siebie wszystko w każdej minucie koncertu. A szkoda bo repertuar był królewski. Pojawiły się nieśmiertelne klasyki (Into The Pit, The Preacher) killery z najlepszego albumu The Gathering (DNR, 3 Days In Darkness) oraz przeboje z najnowszej płyty (The Formation Of Damnation, More Than Meets The Eye).
Miejmy nadzieję, że za rok organizatorzy znajdą lepsze miejsce na organizacje imprezy. W końcu bardzo miło jest zobaczyć ukochany zespół, ale jeszcze lepiej jest go usłyszeć.
Łukasz Błaszczyszyn
Góra
Komentarze»(0)
Dodaj komentarz
WsteczGóra
Naturalne techno, czyli...
Naturalne techno, czyli...
Czwartek, 2 września 2010 / 12:06
nowy album KT Tunstall
Treści reklamowe

James Plotkin & Mick Harris
James Plotkin & Mick Harris
Czwartek, 2 września 2010 / 12:02
na Avant Art Festival.
Janek Samołyk
Janek Samołyk
Czwartek, 2 września 2010 / 09:45
debiutancka płyta wrocławskiego artysty.
Coma "Symfonicznie"
Coma "Symfonicznie"
Czwartek, 2 września 2010 / 09:40
za miesiąc na sklepowych pułkach
It’s Salsa
Various Artists
It’s Salsa
My Music
Elect The Dead Symphony
Serj Tankian
Elect The Dead Symphony
Sygnały
Stan Miłościa i Zaufania
Sygnały
Mystic
Blackwater Park
Opeth
Blackwater Park
Sony Music

Co na forumNowe wizytówki
program tv      moda      modelki      piłka nożna      noclegi w górach
"