Tegoroczna, siódma już edycja Heineken Opener Festival, po raz trzeci odbywa się na gdyńskim lotnisku Babie Doły. Na teren festiwalu można dojechać bezpłatnymi autobusami spod Dworca Głównego. Ten czuły gest organizatorów docenili nawet ci, którzy jak ja jechali rozpłaszczeni na drzwiach w towarzystwie młodych patriotów, których szczytem marzeń, jak wynikało z rozmowy, było obsikanie Westerplatte.
Koncerty odbywały się aż na siedmiu scenach. Występy na Scenie Głównej otworzyła w piątek o godz. 19.00 poznańska grupa Muchy, która zaprezentowała się dość ospale, mało energetycznie, wywołując jednak żywiołową reakcję publiczności. Więcej życia na scenę wnieśli Editors, których wokalista, Thomas Smith, miotał się po całej estradzie. Jest on najwidoczniej fanem Borata, gdyż mówił po polsku tylko te zwroty, które pojawiały się w filmie jak się masz, dziękuję itp.
Jedyną dekorację sceny tworzyło oświetlenie. Dopiero przed koncertem The Raconteurs rozwinięto charakterystyczną dla zespołu kurtynę. Jack White, który wcześniej już gościł na Openerze z White Stripes, był chyba najbardziej wyczekiwaną przez liczne dziewczęta gwiazdą tego dnia. W tłumie słychać było niecenzuralne uwagi pod adresem żony muzyka oraz piski zachwytu nad jego czupryną. I słusznie. Czupryna owa odegrała bowiem olbrzymią rolę przy zapierającej dech w piersiach gitarowej solówce Jacka w Blue Veins.
Mający polskie korzenie Jack White popisał się nie tylko niesamowitą grą i świetnym głosem, ale i znajomością języka polskiego. Przedstawiając muzyków, mówił granie na..., ale nazwę instrumentu podawał już po angielsku. Publiczność długo czekała na bis, kilkakrotnie zmieniając skandowane hasła. Zespół wyszedł ponownie na scenę, kiedy rozlegały się okrzyki Ja-cek! Ja-cek! Ja-cek!, które były zupełnie niezasłużonym afrontem wobec reszty grupy.
Koncerty na Scenie Głównej w pierwszym dniu festiwalu zakończył dwugodzinny występ Roisin Murphy, znanej głównie z zespołu Moloko. Wokalistka zaprezentowała się w fantazyjnych nakryciach głowy i odstawiła na scenie istne show.
Na pozostałych scenach wystąpili m.in. The Cribs, Fischerspooner, Fujiya & Miyagi i DeVotchKa.
Organizatorzy zadbali o bezpieczny powrót uczestników do centrum miasta. Bezpieczny nie oznacza jednak komfortowy. Podstawionych autobusów było zdecydowanie za mało, a gdy w przepełnionych pojazdach nie zamykały się drzwi, ochroniarze upychali pasażerów.
Pierwszy dzień festiwalu dowiódł też, że Gdynia nie jest przygotowana na imprezę dla 50 tys. osób. Dworzec zamienił się w noclegownię, gdyż w całym Trójmieście brakowało wolnych miejsc w hotelach, a nawet akademikach. Wiele osób próbowało w ostatniej chwili odkupić od innych miejsce na polu namiotowym, które także miało ograniczoną powierzchnię.
Za to, inaczej niż w latach poprzednich, nie padało.
 |
| Roisin Murphy (Fot. opener.pl) |