Strona startowa Ulubione
muzyka.pl
Wyszukiwarka Zaawansowane
Logowanie Rejestracja
Login:
Hasło:
Piątek, 25/05/2012
Muzyka.pl
Gatunki muzyczne

Drukuj Powiadom znajomego
Relacje
Muzyka.pl:»Strona główna»Relacje»Sting w Sali Kongresowej - muzyczna autobiografia
Sting w Sali Kongresowej - muzyczna autobiografia
Czwartek, 16 lutego 2012 roku

fot. Wojtek Dobrogojski
fot. Wojtek Dobrogojski

 Sting, artysta spełniony (lecz wciąż twórczo aktywny), który w trakcie swojej muzycznej kariery osiągnął to, co udaje się w tym biznesie tak niewielu. Trzydzieści pięć lat na scenie, w tym dwadzieścia pięć solo, to podróż przez muzyczne inspiracje,  łączenie różnych nurtów (rock, punk, world music, folk, jazz). To nie tylko kawał historii muzyki, lecz także intymna  opowieść stawaniu się artystą.  Wieczorem 15.02.2011 odbył się w Warszawie w Sali Kongresowej pierwszy z dwóch koncertów w Warszawie w ramach jubileuszowej trasy dwudziestopięciolecia kariery solowej Back to Bass.

Reprezentanci ogromnej rzeszy fanów w Polsce, którzy zebrali się w Pałacu Kultury w Warszawie,  mieli okazję doświadczyć nie tylko muzyki wykonanej na najwyższym poziomie, lecz także posłuchać o inspiracjach towarzyszących jej tworzeniu, anegdotach z życia prywatnego, przemyśleniach czasem bardzo intymnych, czasem zabawnych.  Na scenie wystąpili: Sting-twórca, Sting-wykonawca, Sting-gawędziarz oraz Sting-filozof wraz z zespołem.

Sala Kongresowa tego wieczoru wypełniona była po brzegi . Scena, na której miał wystąpić artysta prezentowała się nader skromnie, wręcz ascetycznie, ale nikt chyba nie spodziewał się po Stingu show w stylu Lady Gagi.  Zespół rozpoczął  punktualnie wywołany oklaskami podnieconej i niecierpliwej publiczności. Wraz ze Stingiem wystąpiło pięciu muzyków: Domenic Miller (gitara elektryczna), Rufus Miller - syn Domenica (gitara akustyczna), Jo Lawry (skrzypce, wokal), Peter Tickell (skrzypce elektryczne),  Vinnie Colaiuta (perkusja). Na basie, jak można się domyślić, zagrał sam Gordon Matthew Sumner (czyt. Sting).

Występ rozpoczął się energetycznie wykonanym All this time, po którym Sting przywitał się z publicznością Dobry wieczór, Warszawa i przedstawił swoich muzyków. Już od samego początku emocje na sali sięgały zenitu. Publiczność na parterze zrobiła falę podrywając się z krzeseł - niestety osoby z pierwszych rzędów wstając ograniczały widoczność tym z tylnych w związku z tym wszyscy siedzący dalej od sceny też musieli wstać. Na szczęście po wstępnej ekscytacji widzowie zreflektowali się i usiedli na swoich miejscach, co przy bardziej rockowych utworach wcale nie było zadaniem łatwym.

Oczekiwano po tym koncercie, że zostaną zagrane największe hity, tymczasem wybór utworów na ten wieczór był nieoczywisty. Zamiast znanych wszystkim szlagierów takich jak np. Englishman in New York, Mad about you, których graniem artysta może być już zmęczony, wybrzmiały utwory mniej znane jak np. Im so happy I cant stop crying, Demolition man, romansujące z country Love is stronger than justice. Podczas tego ostatniego utworu ogromne wrażenie wywarła agresywnie rockowa solówka na elektrycznych skrzypcach wykonana przez Petera Tickella, który za swój występ zebrał owacje na stojąco (Reakcja publiczności jak najbardziej uzasadniona.).

Wartością dodaną tego koncertu był też naprawdę fantastyczny kontakt z publicznością. Sting w przerwach między utworami opowiadał o swoim życiu, muzyce, inspiracjach. Poruszał wątki zarówno bardzo osobistych doświadczeń , jak śmierć ojca (przed Ghost Song), rozwód, czasem humorystyczne anegdoty i spostrzeżenia, na temat życia prywatnego, statusu gwiazdy.  Wyreżyserowane, czy spontaniczne zachowanie? - mogliby zapytać sceptycy.  Jeśli wyreżyserowane, to Sting doskonale odegrał swoją rolę, bo brzmiało to wszystko naturalnie, lekko i na pewno nie wiało rutyną. 

Koncert trwał 2 godziny, zakończył się trzema bisami, które były szlagierową fiestą. Na pierwszy ogień poszedł utwór Desert Rose, Every Breath You Take oraz wykonane akustycznie, teoretycznie solowo a w praktyce wraz z Warszawską publicznością Message in the Bottle.

Zobacz galerię zdjęć z koncertu

Oprócz pokazu prawdziwego profesjonalizmu, radości z grania Sting zaprezentował również swoją doskonałą formę fizyczną. Dwie godziny naprawdę intensywnego występu i nie widać po nim było cienia zmęczenia. Sześćdziesięcioletni muzyk to w żadnym wypadku Dziadek Sting, ale artysta w pełnym rozkwicie.

Po zobaczeniu tego koncertu z niecierpliwością czekam na jego kolejne muzyczne dokonania. A kolejny koncert już dzisiaj.

 

Kamila Nowak
Góra
Komentarze»(0)
Dodaj komentarz
WsteczGóra
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Piątek, 25 maja 2012
 
Treści reklamowe

Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Piątek, 25 maja 2012
 
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Piątek, 25 maja 2012
 
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Piątek, 25 maja 2012
4 czerwca w Teatrze Studio
MetalFest startuje za tydzień
MetalFest startuje za tydzień
 
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
 
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
25 maja w Lesznie
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
koncert charytatywny Hetane, IdiotHead, KnoW,...
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
 
Koncert Elm Street w Gdyni
Koncert Elm Street w Gdyni
 
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Wolf Spider, Rusted Brain, BrainWashed, HateEra, Perun

Co na forumNowe wizytówki
program tv      moda      modelki      piłka nożna      noclegi w górach
"