W czwartek 26 stycznia w łódzkiej Wytwórni odbył się pierwszy w nowym roku występ zespołu Poluzjanci. Kuba Badach i spółka przyjechali promować swój ostatni album Trzy Metry Ponad Ziemią.
Jako support zagrała miejscowa kapela Freeks. Wybór właśnie tej grupy nie był przypadkowy. Freeks podobnie jak Poluzjanci umiejętnie łączą style; w ich muzyce jest trochę funku, rocka i jazzu. Muzycy wykonali między innymi takie utwory jak: Anioł, Gad, Disco Bajka czy też zdecydowanie najlepszy w tym zestawie Darmozjad, traktujący o nudnych wywiadach i nie do końca do nich przygotowanych dziennikarzach. Warto zwrócić uwagę na frontmankę tego zespołu, obdarzoną dużą osobowością sceniczną - Katarzynę Kubus, której barwa przypomina głos Kayah. Dla chcących poznać Freeks mam dobrą wiadomość: zespół wystąpi ponownie w Wytwórni, jako sekcja rytmiczna podczas walentynkowego koncertu Abrahama Kennera 16 lutego.
Poluzjanci wyszli na scenę z mocnym postanowieniem, aby publiczność znajdowała się te tytułowe trzy metry ponad ziemią. I trzeba przyznać, że udało im się to osiągnąć już przy pierwszym utworze - Prosta Piosenka. Koncert zdominowała oczywiście ostatnia płyta, która stanowiła ponad połowę ich czwartkowego repertuaru. Ze starszych numerów zagrali między innymi: Doskonale, Nie Ma Nas i Małą Apokalipsę. Wywołały one spontaniczną reakcję widowni, co wokalista skwitował stwierdzeniem, że niepotrzebnie nagrywają nowe kawałki i wystarczyłoby jeździć w trasę z zestawem utworów z ich pierwszego albumu.
W przerwach między utworami Badach raczył publiczność różnymi anegdotami. Wytłumaczył czemu tak rzadko nagrywają płyty (raptem 3 w ciągu 17 lat istnienia). Przyczyna takiego stanu rzeczy jest prozaiczna: dużo ćwiczą, co zalecił także innym artystom. Widać było, że powrót na scenę w nowym roku sprawił mu dużo radości. Cały czas tańczył i żartował (np. o wąsach swoich i kolegów z zespołu). To znakomity, jakkolwiek niepozorny showman. Na scenie czuje się bardzo swobodnie. Ma dobry kontakt z publiką, którą łatwo wciąga w interakcję. Wyjaśniło się również dlaczego piosenka Tralala 300 nazywa się tak a nie inaczej. Otóż chcąc w ZAIKS-ie zarejestrować utwór po prostu jako Tralala okazało się, że taki tytuł już jest i trzeba było coś dodać. Padło na 300.
Poluzjanci nie boją się eksperymentować, mieszają style i lubią grać akustycznie. Czasem brzmią niczym Jamiroquai, innym razem jak Led Zeppelin (Seryjny Grzech) czy grupa Grzegorza Turnaua (Zamykam Oczy). Chociaż Badach i jego koledzy za główny temat obrali sobie miłość, to należy podkreślić, że ich teksty nie są banalne i infantylne (Dwa Na Dwa jest wręcz genialne w swojej prostocie).
Widownia długo nie dawała Poluzjantom skończyć grać. Zespół bisował aż dwa razy. Zresztą nie ma się czemu dziwić. To był świetny koncert zespołu złożonego z profesjonalnie wykształconych muzyków z Wydziału Jazzu i Muzyki Rozrywkowej w Katowicach. To naprawdę było słychać! Perkusista - Robert Luty pokusił się nawet o krótką solówkę. Czwartkowy koncert był pełen dobrej i pozytywnej energii, tak potrzebnej zwłaszcza teraz w środku zimy. Lider zespołu zapowiedział, że dla Poluzjantów rok 2012 będzie stał pod znakiem dużej ilości występów. Oby wrócili do Łodzi jak najszybciej!