Mawiają, że Islandia to głównie porosty, wulkany i hulający w polu wiatr. Od kilku lat to także ważny punkt na mapie alternatywnego grania, regularnie dostarczający światu swoje kolejne perełki- wystarczy wspomnieć melancholików z Sigur Rós i Múm czy królową awangardy Björk. Dziś, za sprawą krakowskiego koncertu, do tego zacnego grona dołącza kolejny przedstawiciel krainy gejzerów, Bloodgroup.
Energia. To słowo chyba najlepiej oddaje to, co działo się na koncercie grupy w klubie Forty Kleparz. Kwartet z Islandii dowodzony przez charyzmatyczną i bardzo atrakcyjna wokalistkę to na scenie istny żywioł, nie zwalniający ani na moment szaleńczego tempa w rytm pulsującego mixu muzyki tanecznej i electopopu.
Set zespołu zbudowany był głównie na materiale z nowszej płyty Dry Land, co najwyraźniej zrobiło piorunujące wrażenie na publice, która już po niespełna dwóch kawałkach zdzierała gardła i podskakiwała w rytm muzyki. Nad syntetycznymi arpeggiami i pejzażami zbudowanymi przez obsługujących wszelkie samplery i syntezatory braci Hallura i Raggi Jónssonów górował tandem wokalistów wspomnianej już wyżej Sunna ?órisdóttir (uzbrojona od czasu do czasu w keytar i flet klawiszowy) i Janus Rasmussen (obsługujący także automat perkusyjny, pady i dodatkowy syntezator).
Usłyszeliśmy m.in. This Heart, złowrogie Pro Choice czy balansujące na granicy fałszu i surowo oprawione How Do We Know. Nie zabrakło też rzeczy starszych, na czele z przejmującym chóralnym refrenem w Red Egypt, którego połamana struktura, przesterowane syntezatorowe solówki i podkręcone do granic możliwości brzmienie były punktem kulminacyjnym wieczoru, a zarazem sprawdzianem iście kondycyjnym dla wielu zgromadzonych.
Na szczęście dla mnie i kilku innych osób zespół pod koniec zwolnił, zanurzając się w zimnej, północno-depresyjnej atmosferze - monumentalne Moonstone i kończące występ, oparte na surowym brzmieniu i industrialnym wręcz rytmie, Dry Land przywodziły na myśl momenty chwały w twórczości Depeche Mode czy kultowego już The Knife.
Jak mogę skomentować ten występ? Było to jedno z najbardziej żywiołowych wydarzeń, w jakim przyszło mi wziąć udział. Można powiedzieć, ze Bloodgroup przeprowadziło w Forty Kleparz transfuzje krwi i musiała być to grupa 0, bo wszystkim udzieliły się pozytywne emocje, którymi emanował zespół.