Strona startowa Ulubione
muzyka.pl
Wyszukiwarka Zaawansowane
Logowanie Rejestracja
Login:
Hasło:
Piątek, 25/05/2012
Muzyka.pl
Gatunki muzyczne

Drukuj Powiadom znajomego
Relacje
Muzyka.pl:»Strona główna»Relacje» The Eighth Plague Tour w Dreznie - Machine Head Devildriver, Bring Me The Horizon, Darkest Hour
The Eighth Plague Tour w Dreznie - Machine Head Devildriver, Bring Me The Horizon, Darkest Hour
Poniedziałek, 28 listopada 2011 roku
I znów Polskę omijają świetne imprezy. Lokalni promotorzy najwyraźniej nie zwracają uwagi na trasy, które zahaczają o właściwie każde europejskie państwo. Tak też stało się z The Eighth Plague Tour, na której koncert musiałam jechać do Drezna. Prawdę mówiąc, nawet gdyby Polska znalazła się na mapie wspomnianej trasy koncertowej, to i tak nie mogłabym się oprzeć wyjazdowi czy dwóm.

The Eighth Plague Tour to tegoroczna trasa headlinerska Machine Heada (MH) wraz z trzema innymi zespołami Bring Me The Horizon, Devildriver oraz Darkest Hour. Z racji tego, że nie ukrywam, że Machine Head to zespół mojego życia, nie było w ogóle mowy o tym, żeby nie jechać na któryś z koncertów. 10 listopada pojechałam zatem do Drezna. Już widząc setlistę z Oslo (pierwszy koncert na trasie) byłam przekonana, że będzie to jeden z najlepszych koncertów MH, jakie dane mi było widzieć. Nie myliłam się.

Impreza, jak to u Niemców, swój początek miała planowo. O godzinie 19.00 na deskach klubu Alter Schlachthof zobaczyliśmy Darkest Hour. Dość przyjemny amerykański metalcore, bez zbędnej gejozy i z całkiem fajnym przytupem. Dziesięciominutowa przerwa i natarcie zrobił Devildriver. Zagrali około 35 minut, w tym swoje największe hity (o ile w ten sposób można mówić o kawałkach metalowych) Cloud Over California czy End Of The Line. Zabrakło jedynie Hold Back The Day. Pozamiatane. Dez w świetnej formie, a bębniarz John Boecklin uderzał w swoje garnki jak szalony. Bardzo przyjemny kontakt z publiką, ale 35 minut to wystarczający czas na odegranie numerów. Chwila przerwy i na scenie pojawili się Bring Me The Horizon. Ten, kto nie ma pojęcia o kim mówię, mógłby się całkiem nieźle obśmiać widząc ich na scenie jeszcze przed tym, jak zaczęli grać. Ten angielski zespół już żadnego wrażenia na mnie nie robi. Szału nie ma, ale trzeba przyznać, że energię ma naprawdę super. Mam wrażenie mimo wszystko, że jest to zespół stricte dla młodszego pokolenia, dziewczynek z grzywkami na bok, no i wszystkich chłopców, którzy lubią wyglądać jak patyczaki. Trzy kwadranse grania, a w tym kawałki takie jak Blessed With A Curse, It Never Ends (świetnie wykonany!) czy sztandarowy Chelsea Smile są jednak numerami, które na pewno nie każdemu metalowcowi przypadną do gustu, co było zresztą widać po publice. Mimo to, sprawnie i żwawo zagrali, porwali część publiczności i co najważniejsze sprawili, że wszystkie 17-latki piszczały, kiedy Oli wszedł na barierkę i śpiewał do nich Take back every word I've said, ever said to you (fragment tekstu z Blessed With A Curse). Nie obyło się bez techno wstawek pomiędzy kawałkami, świecącej perkusji, czy świecących ozdobnych kolumn gitarowych.

Ale to nie te trzy zespoły sprawiły, że ten koncert był tak udany. Półgodzinna przerwa dobiega końca, słychać przytłumiony Diary Of A Madman Ozzyiego Osbourna, które płynnie przechodzą w intro do I Am Hell. Dwa ekrany rozstawione od strony Phila i Adama ociekają krwią, a główny ekran prezentuje logo Machine Head. Ten, kto nie krzyczy Machine Fuckin Head jest na straconej pozycji. Na scenę wchodzą bogowie metalu. Urywa się intro i Robb krzyczy Dresden… Are you with me?. Nie ma innej możliwości, jak tylko headbanging. I Am Hell zabrzmiał prawdopodobnie jeszcze mocniej niż na płycie Unto The Locust (UTL). Machine Head znany jest notabene z tego, że koncerty promujące daną płytę otwierane są pierwszym numerem z danego krążka. Zaraz po złowieszczym I Am Hell, Phil Demmel rozpoczyna Be Still And Know, którego refren monumentalnie odśpiewują wszyscy trzej muzycy. Kolejny numer to dobrze znane Imperium, które płynnie przechodzi w Beautiful Mourning z The Blackening. Następnie mamy cholernie bujający The Blood, The Sweat, The Tears z dedykacją dla wszystkich tych, którzy lubią sobie wypić piwko i zaraz potem Locust - pierwszy singiel z Unto The Locust, który brzmi szaleńczo. Niesamowita energia, headbanging taki, że urywa łeb i nieskazitelny wokal Robba. This Is The End to kolejny numer z UTL, przy którym nie da się ustać w miejscu. Kolejno mamy poświęcony pamięci Dimebaga z Pantery, thrashowy Aesthetics Of Hale, klasyk z Burn My Eses - Old i jeden z najlepszych numerów Darkness Within, przy którym muszę się zatrzymać. Utwór jest o tyle niesamowity, że prezentuje zupełnie nowe możliwości zespołu, a jednak MH nie tracą tego swojego pierwiastka ciężkości i wściekłości. Numer jest całkowicie o muzyce, o tym jaką rolę odgrywa w naszym życiu. Wyobraźcie sobie całą salę odśpiewującą ten numer z Robbem. To są chwile, których się nie zapomina. To są takie chwile, w których łzy lecą same z siebie i nie można ich powstrzymać, kiedy słyszymy i widzimy niezwykle przejętego solówką Phila. A potem jeszcze tylko cztery utwory… Bulldozer i Ten Ton Hammer i jako encore Machine Head gra The Blackening-owy hymn Halo oraz utwór, który każdy szanujący się fan ciężkich brzmień powinien znać, Davidian.

Piękne zakończenie koncertu, nieprawdopodobny kontakt z publiką, fala ciężkości, która zwala z nóg i klimat podczas każdego z numerów. Machine Head znani są z tego, że grają świetne koncerty, dlatego polecam każdemu wybrać się na jeden z ich gigów i doświadczyć tych emocji, które pojawiają się podczas numerów granych na żywo. Ja nie mogłam wytrzymać po Dreźnie i już zabukowałam bilet na ich kolejny występ.
Marta Kiszko
Góra
Komentarze»(0)
Dodaj komentarz
WsteczGóra
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Piątek, 25 maja 2012
 
Treści reklamowe

Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Piątek, 25 maja 2012
 
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Piątek, 25 maja 2012
 
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Piątek, 25 maja 2012
4 czerwca w Teatrze Studio
MetalFest startuje za tydzień
MetalFest startuje za tydzień
 
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
 
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
25 maja w Lesznie
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
koncert charytatywny Hetane, IdiotHead, KnoW,...
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
 
Koncert Elm Street w Gdyni
Koncert Elm Street w Gdyni
 
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Wolf Spider, Rusted Brain, BrainWashed, HateEra, Perun

Co na forumNowe wizytówki
program tv      moda      modelki      piłka nożna      noclegi w górach
"