|
|
 |
|
Warszawskie Unity Tour 2011
Wtorek, 18 października 2011 roku
Choć w październiku robi się już nieprzyjemnie zimno, szczególnie wieczorem, 16 dnia tego miesiąca w warszawskim klubie Kingston było niesamowicie gorąco. A wszystko za sprawą niezwykłego wydarzenia muzycznego, jakim jest Unity Tour. Na jednej scenie zobaczyć można było największe gwiazdy polskiego reggae i dancehallu, czyli Abradaba, Marikę, Mesajah, Natural Dread Killaz i najlepszego polskiego beat-boxera Zgasa. Warszawski koncert był drugim na obejmującej 10 miast trasie, która ruszyła dzień wcześniej w Toruniu.
Po tradycyjnie niemałej obsuwie czasowej Zgas, który był mistrzem ceremonii, zapowiedział pierwsze kapele - Natural Dread Killaz i Mesajah. Towarzyszył im świetny zespoł Riddim Bandits. Był to jeden z najbardziej żywiołowych i energicznych koncertów, jakie widziałam przez ostatnie pół roku. Wrocławski skład łączący dancehall i reggae, wykonał utwory zarówno z pierwszej płyty (Naturalnie) takie jak Budzisz się rano, Dorasta, czy Uwierzyć w siebie, jak i z drugiej (Ile lat) na przykład NDK, Ratata, Muzyki, światy, piękny. Niektóre z piosenek fani odśpiewali wraz z NDK niczym hymn. Do takich możemy zaliczyć przede wszystkim Good siensi oraz piosenkę Pusta kiermana. Mesajah z kolei wykonał tylko kilka solowych utworów. Zarówno te dobrze znane z płyty Ludzie Prości obecnej na rynku muzycznym od jakiegoś czasu, jak i kilka, które znajdą się dopiero na nadchodzącej płycie, zatytułowanej Jestem stąd, która ukaże się już w listopadzie. Artyści ze swoim temperamentem ledwo mieścili się na małej scenie klubu. Po wykonaniu ostatniego utworu Biby, rozgrzana do czerwoności publiczność niechętnie pozwoliła zejść muzykom ze sceny.
Następnie na scenie pojawiła się ikona (i nie przesadzam używając tego słowa) polskiej muzyki hip-hopowej Abradab. Współzałożyciel legendarnego śląskiego składu Kaliber 44 przyjęty został niezmiernie gorąco. Można sobie tylko wyobrazić co muzyk zrobił i na scenie i ze słuchaczami. Przede wszystkim pokazał niesamowitą klasę, udowodnił czym jest prawdziwy hip-hop. Dzięki takim właśnie wykonawcom jak Abradab nie musimy się wstydzić naszych rodzimych artystów, przeciwnie, możemy śmiało powiedzieć, że nasz rynek hip-hopowy jest na bardzo wysokim poziomie.

I w końcu na scenie zobaczyć można było jedyną przedstawicielkę płci pięknej wśród artystów, występujących tego wieczoru. Pierwsza dama polskiego dancehallu - Lady Marika i jej Spokoarmia. Wokalistka zaczęła tradycyjnie utworem Stop our cry, później zaśpiewała numery Masz to, So sure czy Siła ognia (która jak zwykle w wersji koncertowej nie powaliła mnie na kolana), pochodzące z pierwszego albumu (Plenty). Usłyszeć można też było bardziej komercyjne, pochodzące z płyty drugiej (Put Your Shoes On/Off) piosenki takie jak Uplifter, Esta festa. Podobnie jak w przypadku NDK były też piosenki, które śpiewała w zasadzie publiczność, Marika natomiast w tym czasie odpoczywała. Były to utwory Moje serce i uwielbiana, zwłaszcza przez płeć żeńską, Filifionka. Na szczęście na tym nie koniec. Marika wraz ze swoją Spokoarmią zaprezentowała nam, czego możemy się spodziewać po nowej, trzeciej już solowej płycie królowej. Album ukaże się na wiosnę i podobnie jak poprzedni zawierać będzie cover, tym razem zespołu UB40 - Kingston Town. Zważając na nazwę warszawskiego klubu, nie przypadkowo miał on swoją premierę właśnie tego wieczoru. Na koniec Marika przedstawiła muzycznie swoją ekipę, jak zwykle grając niesamowicie miły i kochany utwór Nie ma po co. Zwyczajowo w jego trakcie po kolei dochodzą pojedyncze instrumenty a Marika przedstawia każdego muzyka w momencie kiedy zaczyna grać. Chociaż występ nie różnił się setlistą od kilku ostatnich, które miałam okazję oglądać, to takiej energii u Królowej Dancehallu nie widziałam chyba nigdy. Marika skakała po tej malutkiej scenie, tańczyła, śmiała się do rozpuku. Miałam wrażenie, że zaraz wpadnie na muzyków aż... w pewnej chwili to się stało. Marika pobiła jedną z dziewczyn z chórku Malutę. Na scenie panowało, jak możecie się domyślić niezłe zamieszanie, ale właśnie to nadało tak obłędnego klimatu całemu występowi.
Warszawa to dopiero drugie miasto odwiedzone przez tych genialnych artystów w ramach trasy Unity Tour. Jeśli do końca trasy będą grali tak jak w Kingston, to później powinien czekać ich długi i w pełni zasłużony odpoczynek...
Michalina Cieszkowska
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
 |
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Piątek, 25 maja 2012
|
|
| Treści reklamowe |
|
|
 |
 |
 |
Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Piątek, 25 maja 2012
|
|
|
 |
 |
 |
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Piątek, 25 maja 2012
|
|
 |
 |
 |
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Piątek, 25 maja 2012
4 czerwca w Teatrze Studio
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
MetalFest startuje za tydzień
|
|
 |
 |
 |
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
|
|
 |
 |
 |
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
25 maja w Lesznie
|
|
 |
 |
 |
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
koncert charytatywny Hetane, IdiotHead, KnoW,...
|
|
 |
 |
 |
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
|
|
 |
 |
 |
Koncert Elm Street w Gdyni
|
|
 |
 |
 |
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Wolf Spider, Rusted Brain, BrainWashed, HateEra, Perun
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|