To by³ dobry rok dla thrashu, szczególnie dla thrashu w Polsce. Niestety, nie za spraw± nowych zespo³ów i wydawnictw, które pojawi³y siê na rodzimej scenie, a za spraw± koncertów. Przez ostatni rok w naszym kraju pojawi³a siê ca³a thrashowa ¶mietanka: by³ Slayer, Metallica, Anthrax
i Megadethm, by³ Death Angel i Testament, by³ Tankard, Venom i w koñcu by³ Exodus.
W³a¶nie... Exodus. Przyznajê, ¿e siê trochê stêskni³em za Amerykanami, ostatni raz widzia³em ich dwa lata temu i brakowa³o mi tej energii, tej niesamowitej mieszanki oldschoolowego grania z nowoczesnymi d¼wiêkami, tego klimatu, tego CZEGO¦.
Sporym zaskoczeniem by³ fakt, ¿e Exodus wyst±pi³ na ma³ej scenie w warszawskiej Progresji. Pocz±tkowe w±tpliwo¶ci, co do s³uszno¶ci tej decyzji zosta³y bardzo szybko rozwiane przez samych muzyków, którzy zafundowali publice ponad pó³torej godzinny pierwszorzêdnej, thrashowej jazdy. Mimo problemów z d¼wiêkiem (pocz±tkowo nie by³o s³ychaæ wokalu, pó¼niej gitary ginê³y gdzie¶ w tle) by³ to idealny pokaz. Zaczêli od nowo¶ci z dwóch ostatnich p³yt (m.in. The Ballad of Leonard and Charles, Iconoclasm), ale szybko uspokoili, co mia³o dok³adnie odwrotny efekt, bardziej oldschoolowych fanów ¶wietnym A Lesson in Violence, potem pojawi³o siê m.in. Deathamphetamine, Black List, Metal Command, przy których publika zupe³nie oszala³a. Jednak najlepszym fragmentem show Amerykanów by³a jednak koñcówka, czyli rewelacyjnie zagrane War is My Shepherd, Bonded By Blood, The Toxic Waltz i Good Riddance. Klimat przywodz±cy na my¶l koncerty w San Francisco w latach 80, bardzo dobry kontakt z publik±, niesamowita rado¶æ z grania wypisana na twarzach Garyego Holta, Lee Altusa i Roba Dukesa, a przede wszystkim znakomite wykonanie najlepszych utworów sprawi³y,
¿e zmêczenie ostatnich kilku miesiêcy usz³o ze mnie w jednej chwili i zrekompensowa³y brak mojego faworyta hiciarskiego. S±dz±c po u¶miechach lub gro¼nych minach fanów zespo³u nie tylko na mnie tak podzia³a³ niezwykle energetyczny wystêp amerykañskiej formacji. Imponuj±cych rozmiarów, jak na mo¿liwo¶ci Progresji, wall of death by³ tego najlepszym dowodem.
Zapomnia³bym o supporcie ...o olsztyñskim Monolit. Pewnie, dlatego, ¿e niesmak, który pozosta³ po ich popisie zosta³ szybko zmazany przez gwiazdê wieczoru. Sk±d to z³e wra¿enie? Monolit zafundowa³ widzom/s³uchaczom niezbyt udan± mieszankê thrashowych coverów przerywan± jeszcze mniej udanymi w³asnymi utworami. Mimo, ¿e tego wieczoru w ich repertuarze pojawi³y siê utwory takich legend jak Pantera, czy Slayer, to zosta³y zagrane zupe³nie bez mocy
i w efekcie zamiast cieszyæ nu¿y³y.
Pozostaje tylko zapytaæ: Kiedy nastêpny raz przyjad±?, pewnie jak zwykle nied³ugo. Tym, którzy nie maj± cierpliwo¶ci ¿eby czekaæ klika miesiêcy albo, co gorsza lat, polecam dzisiejszy koncert w kapitalnym ODA Firlej we Wroc³awiu. Zdecydowanie Exodus jest wart tych 85 z³.