Koło godziny 20.30, po dłuższym oczekiwaniu i kilku przedwczesnych wybuchach oklasków ( np. na widok pana sprzątacza) na scenę wkroczyła ubrana na czarno orkiestra symfoniczna. Serj Tankian, który pojawił się zaraz za towarzyszącymi mu muzykami swoim białym eleganckim strojem (niestety bez cylindra, który był widoczny na plakatach promujących koncert) rozjaśnił całą scenę. Koncert rozpoczął się energicznym wykonaniem "Feed Us". Zgromadzona publika, którą nie podejrzewam o regularne uczęszczanie do filharmonii, reagowała bardzo entuzjastycznie na klasyczne wykonanie muzyki zdecydowanie nie-klasycznej. Piosenki z solowego albumu Tankiana śpiewała bez najmniejszego zająknięcia. Tankian wyraźnie z tego zadowolony wielokrotnie kierował mikrofon w stronę fanów. W trakcie występu wokalista dziękował towarzyszącej mu polskiej orkiestrze i zachęcał do skandowania "OR-KIE-STRA", czemu zgromadzona publiczność poddawała się bardzo chętnie.
Ponieważ wczorajszy dzień w Polsce minął pod znakiem wyborów, przed piosenką o wymownym tytule "Elect the Dead" muzyk nie omieszkał o tym wspomnieć. Próbował przeprowadzić mały sondaż, kto na kogo głosował. "Kto głosował na Kazińskiego?"(ah ten polski...), "A kto głosował na tego drugiego, nie pamiętam jak się nazywa?".
Podczas niedzielnego występu usłyszeć można było wszystkie utwory z płyty "Elect The Dead Symphony" (chociażby "Blue"czy "Sky is Over"). Oprócz nich pojawił się też utwór, który jesienią zasili nowy album artysty pt. "Peace be Revenged". Ponadto pojawiła się także muzyczna interpretacja wiersza Tankiana, pochodzącego z wydanego w 2002 tomiku "Cool Gardens".
Po godzinnym występie mikrofon został przekazany dyrygentowi polskiej orkiestry. Zapowiedział on utwór, będący jedynym prawdziwym klasycznym utworem na płycie, chodziło oczywiście o piosenkę "Beethoven's Cunt".
Chociaż koncert był bardzo krótki nie zabrakło bisów. Na sam koniec Tankian zostawił sobie chyba najbardziej znany utwór z całego albumu - "Empty Walls".