Giulia i Los Tellarini - Gorąca fiesta przy -20° C.
Mimo że na dworze temperatury nader niesprzyjające wszelkiej aktywności, włączając w to przeżycia kulturalne, 3 lutego w klubie Palladium w Warszawie zebrała się całkiem liczna grupa. Zespół Giulia i Los Tellarini, który zagościł tego wieczoru na scenie, mimo temperatur panujących na zewnątrz zdołał rozgrzać zebraną w klubie publiczność w trakcie trwającego prawie dwie godziny koncertu.
Występ rozpoczął się chwilę po godzinie 20. Najpierw na scenę wkroczyli muzycy w składzie: Jens Neumaier (gitara hiszpańska), Maik Alemany (gitara elektryczna), Alejandro Mazzoni (kontrabas), Olga Ábalos (saksofon sopranowy), Xavier Tort (trąbka) i Camillo Zorilla (perkusja). Potem na scenę wyszła Giulia Tellarini w długiej ciemnej sukience z wielką czerwoną kokardą w pasie, we włosy wpiętą miała różę. Koncert rozpoczął się energicznym utworem Markitos. Artystka momentalnie zaraziła publiczność swoim pozytywnym usposobieniem i pomimo tego, że większość zgromadzonych wydawała się nie znać dobrze twórczości zespołu (co dało się zauważyć m.in. wtedy, gdy artystka podawała tytuły utworów, następowała grobowa niemal cisza). Wyjątek stanowił oczywiście znany z filmu Woodyego Allena utwór Barcelona. Podczas wykonania tej piosenki wszyscy artyści na scenie mieli założone okulary ala Woody.
Oprócz wymienionych powyżej wykonane zostały utwory zarówno z pierwszej (Eusebio) jak i najnowszej płyty (LArrabiata): Il Principe, Ay Mi Nińa), La Ley Del Retiro, Gabrielle, Loko Amor, Caricias, Maldita fe oraz pozostawiona na deser dla piosenka bezimiennej ukochanej napisana przez Maika Alemany Warszawa.
Występ Giulii i Los Tellarini to było prawdziwe przedstawienie. Zachwycał nie tylko muzyczną różnorodnością (połączenie: folku, flamenco, jazzu z domieszkami innych gatunków muzycznych), ale także wizualną oprawą (różnorodność instrumentów na których grała Giulia, jej stroje) i osobowością muzyków, a zwłaszcza Giulii, która jest stworzona do występowania na scenie łącząc w sobie dramaturgię, naturalność, poczucie humoru oraz niesamowity kontakt z publicznością i resztą członków zespołu.

Podczas koncertu Giulia kilkakrotnie podkreślała, ze uwielbia występować w Polsce (jedyną rzeczą, której w Polsce nie kocha, jest chyba tylko wódka), dziękowała za przybycie. Gitarzysta Jens Neumaier popisał się nawet swoją podstawową znajomością języka polskiego wypowiadając zdanie
Piękne dziewczyny dajcie buziaki
chwyt może mało oryginalny, ale za to bardzo skuteczny. Publiczność nie pozostawała muzykom dłużna i po ostatnim utworze domagała się bisu nie tylko klaszcząc, ale i tupiąc.
Zespół nie dał na siebie długo czekać i na bis wykonał jeszcze 2 utwory w tym No qui ero crecer (Nie chcę dorosnąć), którego przesłaniem do publiczności było, żeby zawsze pozostała młoda duchem i tak energiczna jak podczas koncertu.
Gorąca fiesta niestety nie wpłynęła na ogólne warunki pogodowe w Warszawie i choć zapewne część słuchaczy po koncercie myślami nadal była w Barcelonie, to po wyjściu musiała stawić czoła brutalnej rzeczywistości. Termometr wprawdzie wskazywał 20 stopni, ale na minusie