Hourglass. Nie tak rockowa jak poprzedniczka, ale równie organiczna i pe³na pasji.
Bardziej wyrazista i zwarta artystycznie. Jest dojrza³ym ¶wiadectwem dojrza³ego muzyka, który na scenie wraz ze swoim macierzystym zespo³em- Depeche Mode, wystêpuje ju¿ od ponad dwudziestu lat.

Paper Monster pozostawia³ pewien niedosyt. Zupe³nie tak jakby Dave szuka³ dopiero swojej w³asnej artystycznej drogi, któr± móg³by pewnie kroczyæ. Hourglass w stanie niedosytu, gwarantuje wam to, na pewno ju¿ nikogo nie pozostawi.
Co siê zatem zmieni³o? Ano wiele. Powróci³a doskonale znana ( i chyba oczekiwana ) z twórczo¶ci DM elektronika. Choæ materia³ zosta³ nagrany w znacznej wiêkszo¶ci na ¿ywo, to jednak elektro-popowe brzmienie zdecydowanie wybija siê tutaj na pierwszy plan, spychaj±c gitary czy bas w odleglejsze rejony .Zreszt± gitary, je¶li ju¿ siê pojawiaj±, s± bardzo spokojne i stonowane. Wkomponowuj± siê doskonale w strukturê piosenek, które s± w wiêkszo¶ci do¶æ delikatne i klimatyczne. Zdecydowanie pobrzmiewaj± siê na tym albumie echa depechowskiego Excitera , która to p³yta uwa¿ana jest przez wielu ( i chyba s³usznie ) za najbardziej stonowane dzie³o Anglików. I tak Miracles penetruje melancholijne rejony, znane choæby z Shine, Use You swoj± zadziorno¶ci± kojarzy siê jednoznacznie z The Dead Of Night, natomiast Down ze swoim nieco depresyjnym i smutnym klimatem, ociera siê o przepiêkny kawa³ek When The Body Speaks.
Z tej stylistyki wybija siê natomiast Deeper and Deeper, który brzmi niczym który¶ z klasycznych numerów Nine Inch Nails. 100% industrial tworzy chaotyczn± i przes±czon± erotyk± atmosferê. Ca³o¶æ dope³nia zachrypniêty i brudny wokal Gahana. Genialna rzecz.
Najbardziej Daveowski jest chyba singlowy Kingdom. Ch³odna i zimna elektronika spotyka siê tutaj z ciep³ym i melodyjnym g³osem wokalisty, tworz±c bardzo ciekaw± i niepowtarzaln± atmosferê. Na koniec natomiast pozostawi³em sobie jedn± rzecz:. Littre Lie. Lata 80 powracaj±, odkryte na nowo i przetworzone na dzisiejsze warunki. Jest to typowa depechowska melodia, która bez wiêkszych problemów mog³a by siê znale¼æ na Music For The Massem. A¿ ciarki momentami przechodz± po ciele...
Jeszcze s³owo o tekstach. S± przepe³nione dziwn± gorycz± i têsknot±. Têsknot±- za m³odo¶ci±, prawd±, sensem. Gorycz±- niemo¿no¶ci siêgniêcia absolutu i przej¶cia, choæby na chwilê, na drug± stronê rzeczy. Z ust czterdziestoletniego, do¶wiadczonego przez ¿ycie muzyka, przekaz ten brzmi naprawdê szczerze, momentami wrêcz wstrz±saj±co.
S³uchaj±c takich albumów jak ten, zastanawiam siê, na ile cz³owiek sam, ¶wiadomie tworzy swoj± muzykê, a na ile jest pewnego rodzaju narzêdziem , które przekazuje tre¶æ pisan± mu przez co¶ wiêkszego od niego. I obojêtnie czy nazwiemy to Bogiem czy wszech¶wiatem. Dobrze, ¿e piêkno potrafi odnale¼æ jeszcze ¶rodki wyrazu. Nawet je¶li kana³em do tego potrzebnym jest cz³owiek- Dave Gahan