|
|
 |
|
Linkin Park: 'Minutes to Midnight'
Piątek, 18 maja 2007 roku
Przyznam, że Linkin Park spisałam już na straty. Nu metal dogorywa, a panowie przez cztery  lata nie dawali znaku życia, więc obawy były jak najbardziej słuszne. Zespół jednak powrócił i to z samym Rickiem Rubinem jako producentem. Mało tego, że powrócił to zrobił to w stylu zasługującym na największe pochwały.
Po singlowym, fantastycznym nota bene What Ive done jeszcze tego nie słychać. Co prawda Shinoda zamiast rapować złapał tam za wiosło, ale muzycznie to znane nam z poprzednich dwóch wydawnictw zespołu klimaty. Fajne riffy, scretchowanie w tle, spokojniejsze zwrotki rozkręcające się w ostrzejsze refreny. Ale po przesłuchaniu całej płyty, już wiemy, że mamy do czynienia z praktycznie inną grupą. Nie nu metalową, nie tak bardzo wtórną, jak dotychczas. Za to o niebo lepszą, oryginalną, poszukującą nowych rozwiązań, nieograniczającą się do znanych patentów. Mike jeśli już rapuje tak jak np. w pełnym luźnej atmosfery Bleed it out, to w tle mamy świetny riff, oklaski, a la pijackie śpiewy kolegów i wszystko brzmi jak spontanicznie nagrany kawałek dla żartów. Nijak się to ma do Crawling, One step closer etc. Hands held high druga piosenka z melorecytacją Shinody, powoduje samoistny opad szczęki. Tym razem jest poważnie (ogólnie o staczającym się na dno świecie), podkład to jedynie pianino i perkusja, w refrenie wybrzmiewa amen, a w całości nie sposób się nie zakochać. Tak samo jak w dwóch balladach, które są moimi ulubionymi pozycjami na Minutes to midnight. Leave out all the rest- jedna z piękniejszych melodii jakie ostatnio słyszałam, delikatny śpiew Chestera, bogata produkcja, fajne słowa. The little things give you away wieńczący album sześciominutowy, pysznie rozwijający się numer, z akustyczną gitarą we wstępie, szczyptą elektroniki i fantastyczną solówką w finale. O czym jeszcze warto wspomnieć? Może o In between, który cały oparty jest na smyczkach. Albo o Valentines day, urzekającej prostotą, najmniej dopieszczonej jeśli chodzi o produkcję piosence. Obie to propozycje raczej spokojne, ale właśnie takie najlepiej wychodzą Linkin Park po liftingu. Co prawda mocniejszym Given up czy No more sorrow nie można nic zarzucić, ale to nie one tworzą niesamowity klimat tego krążka.
Nie jestem fanką nu metalu i z Hybrid theory czy Meteroa w ucho wpadły mi może z trzy kawałki. Tym bardziej jestem zadowolona z przemiany jaką przeszedł Linkin Park. Pokazali na Minutes to midnight, że mają talent do pisania pięknych, melodyjnych, chwytliwych piosenek, trzeba ich było tylko pozbawić ich własnych ograniczeń. Myślę, że wielką rolę w tym procesie miał Rubin. Po raz kolejny potwierdził zatem, że jest genialnym producentem.
Ulka Poszumska
|
linkin park
to prawda linkin park powrócilo w wielkim stylu denerwowalo mnie to ze wiekszoc ich plyt to byly takie remix innych posenek z poprzenich plyt ale tu mnie zaskoczyli naprawde dali kwal dobre roboty
|
|
 |
|
|
 |
 |
 |
Już 13 czerwca Trivium w Poznaniu
Piątek, 25 maja 2012
|
|
| Treści reklamowe |
|
|
 |
 |
 |
Dziś rusza dwudniowa konferencja New Directions
Piątek, 25 maja 2012
|
|
|
 |
 |
 |
Solowa plyta Jacka Kuderskiego już w sklepach
Piątek, 25 maja 2012
|
|
 |
 |
 |
Koncert Doroty Miśkiewicz ze specjalnym udziałem Wojciecha Waglewskiego
Piątek, 25 maja 2012
4 czerwca w Teatrze Studio
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
MetalFest startuje za tydzień
|
|
 |
 |
 |
Ruszyła sprzedaż biletów na Rawa Blues Festival 2012
|
|
 |
 |
 |
NINE INCH NAILS NIGHT edycja 3
25 maja w Lesznie
|
|
 |
 |
 |
Wrocławska scena alternatywna dla Kame
koncert charytatywny Hetane, IdiotHead, KnoW,...
|
|
 |
 |
 |
Justyna Steczkowska wystąpi 25 maja w Stodole
|
|
 |
 |
 |
Koncert Elm Street w Gdyni
|
|
 |
 |
 |
Mosh or Die II w czerwcu w Progresji
Wolf Spider, Rusted Brain, BrainWashed, HateEra, Perun
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|