Alicja Janosz powraca w nowej, dojrzalszej odsłonie! Vintage to druga solowa płyta w dorobku wokalistki, wydana po ponad dziewięciu latach od jej zwycięstwa w pierwszej polskiej edycji programu Idol. Krążek bardzo różni się od debiutanckiego albumu artystki i może okazać się dużym zaskoczeniem dla wszystkich tych, którzy kojarzą ją głównie z utworem o jajecznicy
Vintage" to soulowo-bluessowo-jazzowa mieszanka lekko i czule osadzona w klimatach lat sześćdziesiątych. We wszystkich jedenastu utworach słychać, że Alicja rozwinęła się muzycznie. Z niezwykłym wyczuciem i gracją oddaje klimat albumu. Tytułowy vintage jest wszędzie nie tylko w warstwie tekstowo-dźwiękowej, ale również w całej otoczce płyty. Opakowanie, zdjęcia i krążek przypominający małą płytę gramofonową to retro w najczystszej postaci!
Wokalistka i jednocześnie autorka tekstów śpiewa o problemach życia codziennego, miłości i trudnościach jakie się z nią wiążą, czyli zazdrości i rozstaniach, a także o nadziei, życzliwości i tolerancji poglądów innych ludzi. Jednak nie da się nie zauważyć, że te subtelne teksty w języku polskim i angielskim śpiewa kobieta zakochana. Bo co by się w życiu nie zdarzyło, to najważniejsza jest miłość! (Nie możesz).
Utworem, który szczególnie warto posłuchać, jest bez wątpienia ballada Zawsze za mało. Wyróżnia się bowiem nie tylko klimatyczną linią melodyczną, ale przede wszystkim interesującym tekstem. [
] Chciałabym płynąć Twoimi żyłami, czuć to samo co Ty. Z kolei w So Much To Me wysoki głos artystki dla jednych irytujący, a dla innych intrygujący - przestaje brzmieć dziecinnie i uwodzi delikatną kobiecością. Na uwagę zasługują również wykorzystane instrumenty (skrzypce, wiolonczela, organy, harmonijka, tuba, saksofon i fortepian), tworzące wspaniałą otoczkę dla każdej historii, o której śpiewa Janosz.
Nie bez zasług jest także Bartosz Niebielecki, muzyk HooDoo Band, a prywatnie mąż Alicji, który zajął się produkcją "Vintage" oraz współtworzył z żoną muzykę do większości utworów.