Shakin' Dudi powraca. Świętując swoje sześćdziesiąte urodziny Irek Dudek ponownie nagrał z przyjaciółmi płytę, wypełnioną po brzegi klasycznym rock'n'rollem i w zasadzie ani na chwilę nie wychodząc poza kanony tego gatunku. Nie ma w niej nic nowatorskiego, jest za to mnóstwo świetnej muzyki.
Jeśli wierzyć historii umieszczonej na okładce, Elvis Presley zażądał od Irka nagrania płyty z rytmem, czadem, energią i rock'n'rollem. Trzeba przyznać, że zespół wywiązał się z tego zadania znakomicie. Sekcja rytmiczna buja perfekcyjnie od pierwszego utworu (tu warto wspomnieć o nowym nabytku Shakin' Dudi, jazzowym perkusiście Arku Skoliku), melodie wpadają w ucho i pamięć, a teksty skrzą się ironicznym humorem.
Trzynaście kompozycji nie tylko porywa do tańca, ale też dowcipnie, z dystansem komentuje naszą rzeczywistość, w tym szeroko pojęty świat show businessu. Za teksty na płycie odpowiada gitarzysta Dariusz Dusza i trzeba przyznać, że spisał się znakomicie. Mamy tu opowieść o Anonimowym abstynencie, historię doktora spełniającego się w pracy na zmywaku, piosenkę o zawistnych sąsiadach i kilka słów o rozbestwionych celebrytach. Słuchając nie sposób się nie uśmiechać. Umieszczona na okładce informacja, że na albumie zabrakło programów do dostrajania wokalu i wyrównywania rytmicznego instrumentów z braku środków, daje pewien obraz tego, czego można się spodziewać po tekstach na płycie.
A na sample zupełnie zabrakło. Może właśnie dlatego na całej płycie Shakin' Dudi czuć energię podobną graniu na żywo, sprawiającą, że rozmaite kończyny mimowolnie zaczynają się ruszać w rytm muzyki. Jeżeli reanimować klasyczny rock'n'roll, to tylko w ten sposób. Polecam.