Dla fanów tzw. nowoczesnego metalu nazwa Mnemic zapewne nie jest obca. Duńska ekipa działa na rynku już od kilku lat, a ich najnowszym dokonaniem jest album Sons Of The System. Patrząc na historię grupy i ich poprzednie krążki, łatwo dojść do wniosku, że kwintet idzie swoją z góry obraną ścieżką i nie zamierza z niej zbaczać chociażby o krok. Nowości oczywiście się pojawiają, jednak głównie w brzmieniu i aranżacjach. Generalnie nie ma znaczenia, z których riffów będzie składać się każda kolejna płyta. Siedzą mocno w swojej stylistyce i nie ma tu miejsca na odważne eksperymenty.
Nowoczesny metal grany przez Mnemic to wypadkowa dokonań takich grup jak Fear Factory, In Flames, Black Comedy czy Gardenian. Brudne, growlujące wokale bardzo często przeplatane są melodyjnymi wstawkami, które niestety zbyt często kojarzą się z Tokio Hotel niż z metalem. Momentami jest słodko, aż do obrzydzenia. Gitary prują do przodu, mimo tego sekcja stara się je połamać na wszystkie możliwe sposoby. I dobrze, bo dzięki temu można wrócić do płyty aby zrozumieć o co chodziło autorom kompozycji. Nie można odmówić numerom z Sons Of The System tego, że są melodyjne. Prawie każdy ma w sobie coś, co nie pozwala o nim zapomnieć. Dotyczy to szczególnie drugiej połowy płyty.
Szanse na to, że Mnemic podbije świat, są raczej znikome. Zespół nagrał płytę mocną i solidną. To jednak za mało, by wywołać trzęsienie ziemi.