Panowie z Overkill sprawili sobie doskonały prezent na 30 urodziny. Nagrali album, który śmiało można uznać za najlepszy w ich dyskografii. Może śmiało konkurować z doskonałym Feel The Fire czy Horrorscope. Po paru słabszych krążkach Killbox XIII, Immortalis w końcu wszystko zaskoczyło. Dzieło zatytułowane Ironbound to pierwsza płyta amerykanów dla Nuclear Blast. Debiut wypada naprawdę imponująco. Mimo iż w warstwie muzycznej nie zaszły jakieś drastyczne zmiany, to jest tutaj ten ogień, którego ostatnimi czasy brakowało. Całość wypełniają thrashowe, czasami monumentalne utwory, często poprzedzane klimatycznymi wejściami. Szybkie zmiany tempa, świetne solówki Davea Linska, charakterystyczny śpiew Bobbyego Blitza Ellswortha to rzeczy, które przyciągają uwagę słuchacza.
Wiele się ostatnio mówiło o brzmieniu płyt mistrzów gatunku Slayer czy Metallica. W przypadku Overkill sprawa jest prosta. Brzmienie miażdży. Tak właśnie powinien brzmieć nowoczesny zespół thrash metalowy. Klarownie, a jednocześnie mocno i soczyście. Trudno tutaj wskazać na utwór, który jest najlepszy. Każdy z nich ma to coś, co nie pozwala o nim zapomnieć na długo. Zresztą posłuchajcie sami Bring Me The Night i będziecie wiedzieli o czym mowa.
Ironbound to bez wątpienia jeden z głównych kandydatów do thrashowej płyty roku 2010.