
Chociaż kobiecy głos rzadko sprawdza się w cięższej stylistyce, to istnieją wokalistki, które potrafią ryknąć lepiej niż nie jeden facet. Do takich artystek niezaprzeczalnie należy Skin - liderka zespołu Skunk Anansie. Na pozór delikatna i krucha, umie pokazać pazur i nieźle nim poharatać ucho słuchacza. Album Smashes & Trashes, będący podsumowaniem kariery brytyjskiej kapeli, jest tego najlepszym dowodem. Kompilacja złożona z 15 utworów zawiera nie tylko te najbardziej znane, ale również trzy zupełnie nowe piosenki. Dodatkowym smaczkiem składanki jest dołączona płyta DVD, zawierającą teledyski zgromadzonych na płycie audio piosenek.
Jak można było się spodziewać po Brytyjczykach najnowszy album to istna wybuchowa mieszanka. Mocne, dynamiczne kompozycje - Tear The Place Up, Charlie Big Patato czy Twisted pełne są zaraźliwej energii i dają niezłego kopa. Ale jeśli do tej pory komuś Skunk Anansie kojarzyło się tylko z szybkimi rockowo-punkowymi klimatami to może się mocno zdziwić. Utwory takie jak Hedonism, Secretly czy Youll Follow Me Down pozwalają zapoznać się z bardziej liryczną i wyciszoną stroną zespołu.
Jak to zwykle bywa z albumami typu Best of, tak i w tym przypadku, Smashes & Trashes zawiera również premierowe kawałki. I tu należy się duży szacunek dla Skunk Anansie, albowiem nie są to żadne (jak to zwykle bywa) covery. Widać, a raczej słychać, że trzy nowe numery (Tear The Place Up, Because Of You i Squander) dorównują tempa i mocy pozostałym utworom. Mało tego - pokazują, że kapela jest w doskonałej formie i wciąż ma wiele do zaoferowania. Zespół bardzo długo kazał sobie czekać na nowe wydawnictwo - minęło już dziesięć lat od sukcesu Post Orgasmic Chill. Jednak jeśli premierowe kawałki stanowią tylko przedsmak przyszłego albumu, to zdecydowanie warto było czekać.