Strona startowa Ulubione
muzyka.pl
Wyszukiwarka Zaawansowane
Logowanie Rejestracja
Login:
Hasło:
Piątek, 03/09/2010
Muzyka.pl
Gatunki muzyczne
Zobacz worek sako na sklep.fatty.pl i kup najwygodniejsze siedzisko na rynku!
Szukasz więcej informacji na temat prawa budowlanego. Polecamy prawo budowlane 2009
Profesjonalny grawer laserowy dla najbardziej wymagających klientów.

Drukuj Powiadom znajomego
Recenzje
Muzyka.pl:»Strona główna»Recenzje»Leaves' Eyes: 'Njord'
Leaves' Eyes: 'Njord'
Wtorek, 5 stycznia 2010 roku / 01:52
Wytwórnia: Napalm Records
   Trudno to wyjaśnić, ale sama nazwa symfoniczny metal albo jak kto woli symphonic metal wywołuje u mnie pełen bólu i niechęci jęk. Dodatkowo w połączeniu z frazami takimi jak power metal czy gothic metal powoduje lekkie mdłości. Dlatego z zasady unikam nazw takich jak Atrocity, Theatre of Tragedy, Epica, Nightwish czy wszystkich innych, gatunkowo zbliżonych zespołów, szczególnie gdy funkcje wokalisty piastuje w nich kobieta. To nie wynika z żadnych uprzedzeń, mizoginizmu, szowinizmu, ani niczego w tym rodzaju, najzwyczajniej, nie przepadam za damskimi wokalami w muzyce metalowej, poza małymi wyjątkami, najczęściej dotyczących pań, których głosy wcale nie przypominają damskich.
   Ponadto mam wrażenie, że takie formacje gdzieś po drodze rozminęły się ze znaczeniem słowem metal. Nie jestem zatwardziałym tzw. metalheadem czy jak to się mówi (pisze) wśród bywalców przeróżnych for internetowych trv metalowcem. Nie uważam, że w metalu najważniejsza jest sieczka, rzeźnia, szatan, zło i zniszczenie, jednakże samo określenie metal jest, a raczej było, synonimem czegoś ciężkiego. Oczywiście gdy powstawało, za najcięższe uznawano takie grupy jak: Iron Butterfly, The Grateful Dead czy Black Sabbath. Później ta ciężarowa poprzeczka była coraz wyżej podnoszona przez rozmaite formacje i gatunki. Jak więc stosować określenie metal w odniesieniu do zespołów, które ciężarem przewyższa nawet ostatnia płyta Nickelback, czy nawet co drugi triphopowy projekt. Jak nazywać metalem muzykę, w której klawisze skutecznie zagłuszają gitary irytującą quasi-symfonicznością (My Destiny i Njord)? Jak nazwać metalem utwory, w których płaskie, dopieszczone brzmienie perkusji odbiera temu instrumentowi cała energię i urok (Take the Devil in Me)? Odpowiedź jest prosta: najzwyczajniej w świecie, normalnie; i Leaves Eyes nie jest tutaj żadnym ekstremalnym przykładem, przecież dochodziło już do takiego kuriozum, że mianem muzyki metalowej nazywano Bon Jovi, L.A. Guns, czy Warrant. Ramy gatunkowe poszerzyły się na przestrzeni lat, a samo pojęcie się zdewaluowało i dlatego teraz dla nikogo, poza małą garstką oldschoolowców, nie jest niczym dziwnym, że do jednej szufladki, przyczepiając im tylko inne etykietki, wrzuca się Slayera, Edguya, Vadera, Children of Bodom i Nightwisha.
   Ciężar ciężarem, ale przecież nie tylko tym słuchacz żyje. Równie ważna jest melodia i tej na Njord znajdziemy całkiem sporo (Emerald Island), co powinno ucieszyć fanów gatunku. Pomimo ich dużej zawartości melodie nie przeradzają się w melodyjki i dzięki temu najnowszy krążek niemieckiej formacji nie przypomina dokonań grup popowych lub pop-rockowych. Niestety, na Njord nie ma nic odkrywczego, nic powalającego, nic ciekawego, właściwie tylko dwa utwory nie irytują tą symfoniczno-operowo-gotycką manierą Ragnarok oraz Scarborough Fair i to głównie za sprawą słyszalnych gitar i wokali Alexandera Krulla. Jednak mimo to, nowy album Leaves Eyes powinien zainteresować fanów gatunku, właśnie z kompletnego braku przejawów oryginalności i nowatorstwa, co czyni go niezwykle podobnym do poprzednich, bardzo dobrze przyjętych płyt zespołu, a także dokonań innych formacji z tego gatunku. Każdy entuzjasta symfonicznego metalu znajdzie coś dla siebie na Njord: czy w rozbudowanym i zróżnicowanym Froya's Theme, akustycznym, folkowym Irish Rain, czy urozmaiconym szybką, rockową solówką Scarborough Fair. Ja fanem takiej muzyki nigdy nie byłem i pewnie już nigdy nie zostanę, takie wydawnictwa jak Njord tylko utwierdzają mnie w tym przekonaniu, zwłaszcza, że po jego przesłuchaniu najlepiej zapamiętałem słodki głosik Liv Kristine (?) informujący mnie, że słucham najnowszego albumu Leaves Eyes oraz kiczowatą, pełną przebierańców (wampirów, rycerzy i prawie-wikingów), mroczną okładkę.
Krzysztof Zawistowski
Góra
Ocena: 1
Ocena użytkowników: 4.1 (głosów: 17)
Komentarze»(0)
Dodaj komentarz
WsteczGóra
Naturalne techno, czyli...
Naturalne techno, czyli...
Czwartek, 2 września 2010 / 12:06
nowy album KT Tunstall
Treści reklamowe

James Plotkin & Mick Harris
James Plotkin & Mick Harris
Czwartek, 2 września 2010 / 12:02
na Avant Art Festival.
Janek Samołyk
Janek Samołyk
Czwartek, 2 września 2010 / 09:45
debiutancka płyta wrocławskiego artysty.
Coma "Symfonicznie"
Coma "Symfonicznie"
Czwartek, 2 września 2010 / 09:40
za miesiąc na sklepowych pułkach
It’s Salsa
Various Artists
It’s Salsa
My Music
Elect The Dead Symphony
Serj Tankian
Elect The Dead Symphony
Sygnały
Stan Miłościa i Zaufania
Sygnały
Mystic
Blackwater Park
Opeth
Blackwater Park
Sony Music

Co na forumNowe wizytówki
program tv      moda      modelki      piłka nożna      noclegi w górach
"