W niespełna rok od premiery Zmierzchu na ekrany kin trafiła druga część sagi o zabójczo przystojnym wampirze Edwardzie i zakochanej w nim po uszy śmiertelniczki Belli, zatytułowana Księżyc w Nowiu. Książka, na podstawie której powstał film - nie ma co ukrywać - nie jest najwyższych lotów. Przeraża prostotą języka (dzieci w podstawówce piszą bardziej skomplikowane zdania) i banałem historii. Film podobnie jak książka, jest słaby (kiepska fabuła, gra aktorów, efekty specjalne też z nie najwyższej półki). Jedyne do czego nie można się przyczepić to całkiem przyzwoita ścieżka dźwiękowa.
Na składance znalazło się piętnaście utworów. Podobnie jak w Zmierzchu ostatnia kompozycja jest instrumentalna i stanowi tylko część muzycznej opowieści (całość do posłuchania na osobnym albumie - The Score - z muzyką skomponowaną na potrzeby filmu). Jej autorem jest tym razem Alexandre Desplat, który skomponował muzykę między innymi dla takich filmów jak Dziewczyna z Perłą czy Ciekawy przypadek Benjamina Buttona. W porównaniu do Bellas Lullaby (głównego tematu muzycznego pierwszej części autorstwa Cartera Burtwella) utwór Desplata jest zdecydowanie mniej magiczny i magnetyczny.
Pozostałe piosenki na ścieżce dźwiękowej w większości wywodzą się z szeroko rozumianego gatunku rock. Album otwiera kawałek Meet Me On The Equinox zespołu Death Cab For Cutie. Nic dziwnego, że został wybrany na pierwszy singiel promujący ścieżkę. Gitarowy i energetyczny utwór od razu wpada w ucho i jest jednym z lepszych na płycie. Ale typowo rockowych utworów jest znacznie więcej. Muse, który jest jednym z ulubionych zespołów autorki powieści, już po raz drugi znalazł się na filmowej składance. Tym razem zasilił jej skład utworem I Belong To You z najnowszego albumu The Resistance.
Film skierowany jest głównie do ludzi młodych (żeby nie powiedzieć małoletnich) i jest typowym obrazem, który nastawiony jest na sukces kasowy. Można by się zatem spodziewać bardziej przebojowych i ogólnie znanych zespołów. I tu miłe zaskoczenie - poza wcześniej wspomnianymi pojawili się tacy wykonawcy jak The Killers, Editors, Black Rebel Motorcycle Club, Grizzly Bear czy Band Of Skulls.
Obok żywych, gitarowych utworów nie brakuje bardziej nastrojowych piosenek, gdzie wybijającym instrumentem jest pianino. Do takich utworów należy między innymi kawałek No Sound But The Wind Editors (wokal przypomina Nicka Cavea) czy Possibility Lykke Li. Drugi z wymienionych jest jedynym utworem, który wpasował się idealnie w obraz. Jego smutny, melancholijny tekst pozwolił bardziej wczuć się w scenę, w której został użyty.
Ścieżka dźwiękowa mimo, że została wykorzystana w takim filmie jakim została, to stanowi całkiem zgrabną mieszankę. Może tylko w sporadycznych przypadkach wpływa znacząco na odbiór obrazu, ale na pewno nie pogłębia jego pseudo mrocznego klimatu. I jest to wbrew pozorom zaleta. Ponieważ zgromadzone utwory nie kojarzą się jednoznacznie z filmem, składanka może przypaść do gustu nie tylko fanom serii.
