Zespół E.M.D., który zawdzięcza swoją oryginalną nazwę od pierwszych liter imion jego członków (Erik, Mattias, Danny) powstał w 2007 roku. O ile Ci młodzi i piękni chłopcy święcą triumfy popularności w rodzimej Szwecji o tyle w Polsce jedynie może Danny i jego przebój Tokyo jest znany szerszej publiczności. Ich pierwszy album A State Of Mind po niespełna roku doczekał się rozszerzonego o kilka kompozycji wydania zwanego szumnie wersją DELUXE.
Płyta zawiera 14 utworów i jak to zwykle bywa przy tego typu formacjach mało w nich wkładu własnego członków zespołu. Raptem do dwóch z nich chłopcy przyłożyli rękę (Baby Goodbye i Give Me Some Time). Na albumie znalazł się między innymi cover piosenki All For One, wykonywanej wcześniej przez bardziej sędziwe trio (Brian Adams, Sting, Rod Stewart). Poza tym nie brakuje kompozycji autorów i producentów, stojących za hitami takich wykonawców jak Leona Lewis, Akon czy Westlife. I właśnie to profesjonalne zaplecze sprawia, że płyta E.M.D. pełna jest chwytliwych, wpadających w ucho piosenek, idealnych do potańczenia czy posłuchania w samochodzie.
Próżno szukać na A State Of Mind jakiejś głębi czy refleksji, jest to typowa (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) płyta pop. Utwory posiadają schematyczną budowę zwrotka + refren + zwrotka itd. Warstwa tekstowa podobnie jak melodia jest łatwa i przyjemna w odbiorze. Góruje tematyka godna najlepszego boysbandu - miłosne uniesienia (z tajemniczą Jennie w tle) i młodzieńczy bunt (wystarczy spojrzeć na okładkę i koszulki z trupimi czaszkami).
Szybkie utwory takie jak Im No Romeo czy Baby Goodbye chociaż trochę tandetne i zalatujące latami 80, na pewno sprawdzą się na parkietach dyskotek. Album zawiera także nieco bardziej stonowane, liryczne piosenki np. One Call Away, Shes My California. Mało tego, na krążku można nawet odnaleźć śladowe ilości rocka - Look At You Know czy For You (najlepsza piosenka na albumie).
A State Of Mind nie jest może najwyższych lotów i chociaż nie wnosi też niczego nowego, to stanowi przemyślane dzieło wprawnych rzemieślników songwriterów. Jasno postawiony cel - dotrzeć do jak najszerszej grupy odbiorców jest jak najbardziej do osiągnięcia.
