Strona startowa Ulubione
muzyka.pl
Wyszukiwarka Zaawansowane
Logowanie Rejestracja
Login:
Hasło:
Piątek, 03/09/2010
Muzyka.pl
Gatunki muzyczne

Drukuj Powiadom znajomego
Recenzje
Muzyka.pl:»Strona główna»Recenzje»Hell Born: 'Darkness'
Hell Born: 'Darkness'
Wtorek, 8 września 2009 roku / 21:55
Wytwórnia: Witching Hour Productions
Nie owijając w bawełnę przyznam, że Hellborn bardzo cenię od początku działalności. Na kolejnych krążkach, poruszając się w obrębie starego dobrego death metalu coraz wyżej muzycy podnosili sobie poprzeczkę. Jednocześnie nie próbowali być najbardziej brutalni, mroczni, czy co tam jeszcze piszą na promosach i w zinach. Sopocianie są autentycznie miłośnikami takiego grania, co potwierdzi każdy będący na ich koncercie. Brak wyrachowania, czysta energia i antychrześcijański przekaz towarzyszą Hellborn od początku. Szkoda, że takie zespoły mają często problemy z promocją, przez co nie trafiają do szerszego grona odbiorców. Ale mniej nie znaczy gorzej, a w przypadku opisywanego komanda nie zmienia o nich mojej opinii. Poprzedni krążek Cursed Infernal Steel dosłownie męczyłem dzień po dniu, gdyż przebojowość i infernalny old schoolowy klimat po prostu mnie zmiotły. Dlatego z wielkimi nadziejami obserwowałem dalsze poczynania Hellborn. Darkness wszedł na rynek muzyczny dość cicho, żeby nie powiedzieć praktycznie bezszelestnie.
Otwierający Refuse to Serve nie pozostawia żadnych niedomówień, jeżeli chodzi o kondycję zespołu. Po krótkiej deklamacji rozpędzona perkusja i gitara nie dają nam odetchnąć. Baal swoim charakterystycznym wokalem dopełnia piekielnej atmosfery. Zespół jak zwykle kombinuje, zwalnia tempa, po czym przyśpiesza. Wszystkie elementy w tej wojennej machinie są naoliwione, nie ma mowy o zbędnych elementach. Gdy po tym wchodzi (I Am) The Thorn in the Crown ze świetnymi partiami basu jest kawałkiem który pokazuje zmiany w kwestii brzmieniowej albumu. O ile na Cursed Infernal Steel było bardziej smoliście, tak tutaj jest bardziej drapieżnie i barbarzyńsko. Sound jest bardziej ostry. Świetne solo pod koniec pokazuje, że warsztatowo muzycy nie wyszli sroce spod ogona. Kolejny utwór - Curse Me and I Win, natomiast śmiało mógłby się znaleźć na wcześniejszym krążku. Podobne wibracje, rozwiązania wokalne i ciężarność gitar. Nie znaczy to jednak, że jest czysto odtwórczy. Jednak ucho nas nie myli. Wykrzykiwana w tytule fraza przez Baala każe nam do niego dołączyć, naprawdę kapitalny aranż. I znowu pojawia się solo gitarowe, i powtarzane na końcu The power of christ compels you to miód na niemyte uszy niegrzecznych metalowców. Początek Darkness idealnie pasuje do tytułu. Słychać wiatr, czystą deklamację, po czym następuje wybuch energii. Les i Jeff jako gitarszyści po prostu nie dają słuchaczowi odpocząć, gęste riffy, duża ilość przebojowości w staroświeckim wydaniu po prostu nie mogą się nie podobać! Sparafrazowany tytuł In Satan We Trust kolejnego kawałka to swoistego rodzaju manifestacja członków zespołu. Hellborn kroczy od początku jasno obraną ścieżką, ale nigdy nie zaszkodzi o tym przypomnieć. Jeżeli chodzi o riff przewodni to śmiało można potraktować to jako singiel zespołu. Esencja tego wszystkiego, co powoduje, że warto powracać do dobrej płyty. Submission zaczyna się w średnich tempach, rytmicznie, ale bez przesady. Dopiero później następuje zwrot i kolejna kanonada perkusji w wykonaniu Pawła Paula Jaroszewicza. Jest tutaj bardziej jadowicie, duszno, czuć piekielną atmosferę. No i te wokale wplatane pod koniec świetny efekt. Na The Black of Me świetnie przetworzono wokale Baala w niektórych partiach, są demonicznie, ale nie tandetnie. Przeszywają słuchacza na wskroś, chłód i kryjąca się za nim agresja o to właśnie chodzi. Hellfire i kończący całość albumu Dead Don`t Preach nie każą zmieniać przychylnej opinii o zespole.
Po pierwszym odsłuchu Darkness byłem odrobinę zmieszany. Nie wiem, być może spodziewałem się czegoś innego, być może miałem wygórowane mniemanie o nowej płycie. Musiałem jej poświęcić więcej czasu by docenić jej walory. Niemniej, gdy już po którymś odsłuchu poczułem klimat starego dobrego Hellborn musiałem zrewidować swój pogląd na tą płytę. To dalej świetny death metal garściami czerpiący ze starej szkoły, w której jest dużo własnego ja. Dużo riffów które wrzynają się w mózg jak rozgrzany nóż w masło, potężny barbarzyński wokal, sprawna sekcja rytmiczna i napędzająca to wszystko perkusja dostarczy fanom takiego grania naprawdę dużo satysfakcji. Darkness to płyta skierowana do określonego odbiorcy, którego nie pociągają świecidełka ale konkretne granie bez napinania się.
Przemysław Czarnecki
Góra
Ocena: 4
Ocena użytkowników: 3.6 (głosów: 7)
Komentarze»(0)
Dodaj komentarz
WsteczGóra
Naturalne techno, czyli...
Naturalne techno, czyli...
Czwartek, 2 września 2010 / 12:06
nowy album KT Tunstall
Treści reklamowe

James Plotkin & Mick Harris
James Plotkin & Mick Harris
Czwartek, 2 września 2010 / 12:02
na Avant Art Festival.
Janek Samołyk
Janek Samołyk
Czwartek, 2 września 2010 / 09:45
debiutancka płyta wrocławskiego artysty.
Coma "Symfonicznie"
Coma "Symfonicznie"
Czwartek, 2 września 2010 / 09:40
za miesiąc na sklepowych pułkach
It’s Salsa
Various Artists
It’s Salsa
My Music
Elect The Dead Symphony
Serj Tankian
Elect The Dead Symphony
Sygnały
Stan Miłościa i Zaufania
Sygnały
Mystic
Blackwater Park
Opeth
Blackwater Park
Sony Music

Co na forumNowe wizytówki
program tv      moda      modelki      piłka nożna      noclegi w górach
"