|
|
 |
|
Lions Share: 'Dark Hours'
Wtorek, 8 września 2009 roku / 03:16
Lions Share to już doświadczony zespół obecny na scenie muzycznej od ponad 20 lat, chociaż swój debiutancki krążek wydali dopiero w 1995 roku. Szwedzi wykonują progresywny heavy/power metal w mocniejszym jednak wydaniu niż robi to większość tego pokroju grup z Dream Theater na czele. Dark Hours to następca wydanego w 2007 roku albumu Emotional Coma. Zaczyna się bardzo zachęcająco od przebojowego, szybkiego i agresywnego Judas must die. Przyjemna melodia, prące do przodu gitary i zróżnicowany wokal Nilsa Patrika Johanssona idealnie ze sobą współgrają. Jest to kawałek idealnie nadający się do grania na żywo, gdyż naprawdę bije z niego duża energia. Również kolejnemu Phantom Rider nic nie można zarzucić. Szczególnie uwagę przykuwają zwrotki, w których dobrze uzupełniają się nieco mroczne partie wokalne oraz brzmiące w nieszablonowy sposób gitary. Przechodzą one następnie w bardziej podniosły, epicki refren. Niestety kolejne kilka utworów nie wygląda już tak dobrze. Co prawda każdy ma jakieś zalety, ale co najwyżej wybijają się one trochę ponad przeciętną. Trzeci Deamon in your mind wyróżnia się przede wszystkim chwytliwym refrenem. Heavy Cross To Bear to z kolei solidna dawka klimatycznego grania połączonego z umiarkowanym ciężarem. Podobny zabieg zastosowano w The Bottomless. Na początek możemy usłyszeć przyciszony śpiew Nilsa mający wprawić słuchaczy w odpowiedni nastrój, a potem następuje uderzenie potężnej fali dźwięków w refrenie. Natomiast Full Metal Jacket jest dynamiczny, ale zbyt nijaki. Ot, typowe dla heavy metalu pędzące do przodu gitary oraz wybijająca jeden rytm perkusja. The Preside 27 to jednak już zupełnie inna bajka. Oprócz tego, że jest wyjątkowo przebojowy, posiada również sporo ciekawych zagrywek gitarowych. W efekcie naprawdę przyjemnie się go słucha. Ponowne obniżenie poziomu mamy w Barker Ranch oraz Napalm Nights. Nie zmienia to faktu, że obie kompozycje można zaliczyć do całkiem udanych. W pierwszej Lions Share pokazuje swoje epickie oblicze. Natomiast druga jeżeli chodzi o szybkość i agresywność dorównuje Judas must die. Jednocześnie jednak brakuje jej tej lekkości oraz nadającej jej indywidualnego charakteru cech, przez co jest ona dość monotonna i nudna. Z kolei Space Scam to przede wszystkim świetny, melodyjny wpadający w ucho refren, chociaż reszta utworu również prezentuje się bardzo solidnie. Ostatni na albumie Behind the Curtain bardzo przypomina zarówno jeżeli chodzi o poziom, jak i rozwiązania aranżacyjne The Bottomless. Niestety Dark Hours niczym szczególnym na tle innych wydawnictw z półki heavy/power metal się nie wyróżnia. Fakt, że grają nieco mocniej, nie przekłada się ciekawszą zawartość tego krążka. W większości wykorzystują dobrze znane patenty i rozwiązania, co nie byłoby zarzutem, gdyby ich kombinacja dała jakiś bardziej interesujący efekt. Nikt nie oczekiwał od Szwedów, że wymyśla tą muzykę na nową, ale po tak doświadczonym zespole można było się spodziewać czegoś więcej. Natomiast otrzymujemy materiał w większości schematyczny, monotonny nie wywołujący naszego zaciekawienia. Co prawda trzy, cztery kawałki wyglądają całkiem nieźle, ale to jednak trochę mało biorąc pod uwagę, ze na albumie jest jedenaście kompozycji. Należy zwrócić także uwagę na przyjemną, a przy tym dość charakterystyczną barwę głosu Nilsa Patrika Johanssona, która jest podobna do Ronniego Jamesa Dio. Szwed bardzo umiejętnie operuje wokalem. Potrafi zarówno wykonać partię podchodzące lekko pod growl, jak również podniosłe heavy metalowe zaśpiewy w typie chociażby wspomnianego Dio. Progresywny heavy/power metal w wykonaniu Lions Share nie jest taki bezpłciowy jak u części grup z tego nurtu. Niewątpliwie jest zagrany z większym kopem i energią, ale jednocześnie nie na tyle dużą by zrobić na słuchaczu większe wrażenie.
Kamil Margas
|
|
|
 |
|
|
 |
 |
 |
Naturalne techno, czyli...
Czwartek, 2 września 2010 / 12:06
nowy album KT Tunstall
|
|
| Treści reklamowe |
|
|
 |
 |
 |
James Plotkin & Mick Harris
Czwartek, 2 września 2010 / 12:02
na Avant Art Festival.
|
|
|
 |
 |
 |
Janek Samołyk
Czwartek, 2 września 2010 / 09:45
debiutancka płyta wrocławskiego artysty.
|
|
 |
 |
 |
Coma "Symfonicznie"
Czwartek, 2 września 2010 / 09:40
za miesiąc na sklepowych pułkach
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
Various Artists
Its Salsa
My Music
|
|
 |
 |
 |
Serj Tankian
Elect The Dead Symphony
|
|
 |
 |
 |
Stan Miłościa i Zaufania
Sygnały
Mystic
|
|
 |
 |
 |
Opeth
Blackwater Park
Sony Music
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|