Strona startowa Ulubione
muzyka.pl
Wyszukiwarka Zaawansowane
Logowanie Rejestracja
Login:
Hasło:
Piątek, 03/09/2010
Muzyka.pl
Gatunki muzyczne
anolon - doskonałe akcesoria kuchenne najwyższej klasy.
Skuteczna nauka gramatyki i hiszpański słówka w ofercie naszych fiszek. Zobacz.

Drukuj Powiadom znajomego
Recenzje
Muzyka.pl:»Strona główna»Recenzje»Mans Zelmerlow: 'MZW'
Mans Zelmerlow: 'MZW'
Wtorek, 25 sierpnia 2009 roku / 10:58
Trzeba przyznać, ze  23-letni Szwed umiał wykorzystać swoje pięć minut sławy. Występ w Idolu, a następnie w Tańcu z gwiazdami spowodował, że stał się bardzo popularny. Idąc za ciosem w  2007 roku wydał swoją debiutancką płytę Stand by for…, która jak łatwo można było przewidzieć pokryła się platyną. Teraz przypomina o sobie drugim krążkiem pt. MZW. Niestety wypełniają go wyjątkowo marnej jakości dźwięki spod znaku disco/pop.
Niewiele się dzieje przez pierwsze pół godziny trwania albumu, chociaż jej początek prezentuje się dosyć zachęcająco. Jako pierwszy zaserwowano nam dynamiczny i przebojowy Hope And Glory. Chociaż momentami użyta w nim melodia przypomina tą z lunaparku nie przeszkadza to jednak za bardzo w jego słuchaniu.  Jak na otwarcie jest naprawdę nieźle. Również drugi One Minute More prezentuje się całkiem przyzwoicie. W przeciwieństwie do Hope And Glory jest bardziej nastrojowy. Nie wpływa to jednak w żadnym stopniu na jego chwytliwość. Możemy w nim usłyszeć motyw z utworu 2 Paca pt. Changes. I to byłoby na tyle pochwał pod adresem Mansa, gdyż aż do dziesiątego kawałka jest przede wszystkim źle lub bardzo źle, a tylko momentami nienajgorzej. Właściwie w tym miejscu radzę pominąć kawałki od numeru 3 do 9, i od razu włączyć dziesiąty. Ja jednak jako recenzent musze zająć się także tą częścią albumu. Na pierwszy planie znajdują się tutaj przede wszystkim dźwięki bezbarwne, nijakie i wyjątkowo kiczowate. Nieważnie czy są wykorzystane w szybszych czy wolniejszych aranżacjach zawsze brzmią tak samo tandetnie. Jedynie trochę wyższy poziom w tym zestawie prezentują  Imposible i Rewind.
Ponownie interesująco robi się począwszy od dziesiątego A Stranger Saved my life. To momentami mająca dosyć liryczne zabarwienie ballada o przyjemnej wpadającej w ucho melodii i takim samym  refrenie. To aż dziwne, że tak dobra kompozycja znalazła się na tym albumie. Whole New World to kolejna bardzo dobra nastrojowa kompozycja charakteryzująca się zróżnicowanym tempem, świetnym refrenem oraz bijącą z niej  pozytywną energią. Natomiast kończąca naszą przygodę z krążkiem Mans Zelmerlowa  Hold on jest już zdecydowanie bardziej dynamiczny, chociaż jest też kilka zwolnień. Możemy usłyszeć w paru fragmentach chórki, co tylko na dobre wyszło temu kawałkowi.
Zdaje sobie sprawę, ze nie powinno się mieć wygórowanych oczekiwań względem takiego gatunku jak disco/pop. Najważniejsze, żeby było to muzyka przebojowa i melodyjna, przy której można potańczyć. Niemniej jakieś minimalne wymagania obowiązują również w przypadku takiej lekkiej i przyjemnej muzyki. Niestety większość materiału wypełniająca MZW ich nie spełnia. 
Największą wadą tego krążka jest brak pomysłu na chwytliwą i przyjemną dla ucha melodię, która stanowi bardzo ważny element w tego rodzaju muzyce. Co prawda na MZW melodii mamy pod dostatkiem, ale niestety w wyjątkowo marnym, niemal jarmarcznym wydaniu. Brzmi ona jakby była przeznaczone do wiejskiej dyskoteki w podupadającej remizie, gdzie słuchacze za topowe osiągnięcie rodzimej fonografii mają dokonania wywodzących się z disco polo zespołów Boys lub Akcent.
Parę słów wypada poświęcić wokalowi Mansa, który budzi takie zachwyty w jego rodzinnym kraju. Na mnie jego popisy wokalne nie robią jakiegoś piorunującego wrażenia. W większości utworów znajdujących się na MZW Szwed prezentuje się co najwyżej poprawnie. Jego sposób śpiewania jest zbyt mało zróżnicowany, a przez to z czasem staje się monotonny.  Jedynie w pojedynczych  utworach pokazuje się z trochę lepszej strony np. One minute more, Home czy  Whole New World. Wobec piosenkarza mającego już całkiem spore doświadczenie sceniczne należy wymagać zdecydowanie więcej.
Żeby uznać tą płytę za średnią należałoby zostawić na niej tylko dwa pierwsze i trzy ostatnie kawałki, a to wszystko co znajduje się pomiędzy nimi spalić i zniszczyć. A, że nie można tego zrobić stąd taka, a nie inna ocena.
Kamil Margas
Góra
Ocena: 2
Ocena użytkowników: 4.0 (głosów: 9)
Komentarze»(0)
Dodaj komentarz
WsteczGóra
Naturalne techno, czyli...
Naturalne techno, czyli...
Czwartek, 2 września 2010 / 12:06
nowy album KT Tunstall
Treści reklamowe

James Plotkin & Mick Harris
James Plotkin & Mick Harris
Czwartek, 2 września 2010 / 12:02
na Avant Art Festival.
Janek Samołyk
Janek Samołyk
Czwartek, 2 września 2010 / 09:45
debiutancka płyta wrocławskiego artysty.
Coma "Symfonicznie"
Coma "Symfonicznie"
Czwartek, 2 września 2010 / 09:40
za miesiąc na sklepowych pułkach
It’s Salsa
Various Artists
It’s Salsa
My Music
Elect The Dead Symphony
Serj Tankian
Elect The Dead Symphony
Sygnały
Stan Miłościa i Zaufania
Sygnały
Mystic
Blackwater Park
Opeth
Blackwater Park
Sony Music

Co na forumNowe wizytówki
program tv      moda      modelki      piłka nożna      noclegi w górach
"