
Jak na zapowiedź czegoś niezwykłego (dla zainteresowanych Plateau to faza poprzedzająca orgazm), Krótka wiadomość tekstowa nie dostarczyła mi zbyt wielu uniesień. Początek był słabiutki jarmarcznie brzmiący utwór Demony czy prześmiewcza, w sam raz dla fanów naszej klasy Krótka wiadomość tekstowa nie powala. Na szczęście to były tylko złe dobrego początki. Pierwszym wartym wsłuchania się kawałkiem na płycie jest Najlepiej. Ciepła, liryczna ballada, pozbawiona banalnych, oklepanych w stylu I-love-you-baby frazesów, idealnie nadaje się do romantycznych spotkań we dwoje. W podobnym klimacie utrzymane są również Uwierz mi, że czy Nic nie pachnie tak jak Ty. Drugi z wymienionych utworów został nagrany z Renatą Przemyk. To nie lada zaszczyt dla zespołu, szczególnie, że utwór z gościnnym udziałem artystki jest jednym z najlepszych na płycie. Piosenka pojawiła się jako zwykła piosenka o miłości już na poprzednim albumie nieokraszona jednak wokalem Przemyk. Utwór ten w przeciwieństwie do pozostałych na albumie, jest najmniej gitarowy, wiodącym instrumentem w niej jest pianino. Swoją drogą teledysk do tego utworu jest koszmarny i stylistyką nawiązuje do poprzedniego krążka, którego motywem przewodnim był cyrk (czyżby stąd inspiracja Britney?...).
Ale Krótka wiadomość tekstowa to nie tylko ballady i ciepłe kluchy, nie brak na nim skocznych utworów, przy których nóżka sama skacze. Przykładem tego jest przywodzący mi na myśl twórczość zespołu Akurat, zawierający elementy SKA utwór Kolekcjoner Wg. Fowlesa czy Jeśli nawet śpię.
To właśnie gitarowa melodyjność utworów Plateau sprawia, że bardzo łatwo wpadają w ucho i nie jest to bynajmniej ich jedyną zaletą. Najmocniejszym atutem trzeciego albumu w dorobku zespołu są słowa autorstwa Michała Szulima. Słowiański stanowi istną perełkę całego albumu. Inteligentny, szyderczy i gorzki w wydźwięku tekst po prostu powala! Nie brak też zabawy słowem, abstrakcji i humoru czego najlepszym przykładem jest piosenka Jeśli nawet śpię czy nie do końca na serio Bajka dla Ciebie (muzycznie przypominająca Lolę w wykonaniu Natural Born Hippies). Celność spostrzeżeń, uszczypliwość i dar obserwacji można zauważyć w lekkich obyczajów piosence Francuski bez.
Krążek jest na tyle dobry, że powinien obronić się sam. Niepokojący jest zatem fakt, że grupa zdecydowała się za pośrednictwem własnej strony sprzedawać płytę o połowę taniej. Tłumaczy to możliwością zakupu płyty przez każdego. We mnie budzi skojarzenia desperackiej próby sprzedania nakładu i to w dodatku niedługo po premierze albumu. Czyżby w dobie kryzysu sprzedawał się tak kiepsko, że wymagane są tego typu środki promocji?