Siedem lat potrzebowali groźni władcy fiordów, aby nagrać nowy longplay. Immortal powrócił, ta wiadomość musiała zapewne zelektryzować wielu fanów Black metalu. Powstaje pytanie, czy było na co czekać? Owszem, było. Jednak rewelacji, rewolucji nie będzie. Krążek All Shall Fall równie dobrze mógłby się ukazać rok czy dwa, po doskonałym Sons Of Northern Darkness. Albo za siedem kolejnych lat.
Materiał, który przygotował Abbath (teksty napisał Demonaz) zawiera wszystko, do czego zespół zdążył nas przyzwyczaić. Jest ciężko i ponuro, klimatycznie i posępnie, momentami zagrzmi blastem. Immortal nagrywając ten album, nie poszedł ani pół kroku naprzód. Pozostał wierny swojej tradycji, nawet makijaże mają te same.
All Shall Fall jest zimny i pozbawiony emocji. Brakuje na nim jakiegoś hymnu, kawałka, który na dłużej zapada w pamięć. Po parokrotnym przesłuchaniu płyta wraca na półkę obok innych dzieł Norwegów. Jednak w następnej kolejności prędzej sięgnę po At The Heart Of Winter lub Sons Of Norther Darkness .