|
|
 |
|
Black River: 'Black'n'Roll'
Wtorek, 5 stycznia 2010 roku
Wytwórnia: Mystic Production
Kampania medialna promująca pierwszą płytę Black River zawsze wywoływała u mnie uśmiech. Pamiętam ten zespół w jego pierwszym wcieleniu, czyli Neolithic, które niestety zniknęło ze sceny dokładnie wtedy, kiedy zaczęło grać ciekawą muzykę. Jak się później okazało, ową interesującą muzykę, którą słyszałem np. na filmach ze studia, teraz znanych jako klip do Free Mana, mogę obecnie usłyszeć na Black River. Problem w tym, że teraz już nie wydaje się taka ciekawa. Wiedziałem, że Black River nie jest kapelą ani znanego z Behemotha Oriona, ani też byłego już perkusisty Vadera Darka Daraya Brzozowskiego. Wiedziałem także, że nie będzie to muzyka podobna do Danziga czy Monster Magnet, choć pewne analogie na pewno się pojawią. Początkowo przemiana Neolithic w Black River mnie śmieszyła, jednak chwilę później uznałem, że było to idealne posunięcie. Niezbyt popularne na ogólnopolskiej scenie Neolithic po kilku latach odrodziło się jako doskonale rozreklamowana i posiadająca rzesze fanów w całej Polsce supergrupa Black River... i bardzo dobrze. Debiutancki album grupy zupełnie mnie nie zachwycił, po jego przesłuchaniu zapamiętałem tylko świetnego Free Mana i Punky Blonde. Kiedy wrzuciłem do odtwarzacza BlackNRoll, po kilku minutach, gdzieś w połowie trzeciego numeru, zauważyłem się, że noga podryguje mi w rytm muzyki, a głowa kiwa się synchronicznie razem z nią. Natychmiast wróciłem do początku i zacząłem słuchać ponownie. Od razu zaskoczyło... No, może nie od razu, bo był to mój któryś kontakt z tą płytą. Prawdopodobnie pierwszy raz podszedłem do niej bez uprzedzeń spowodowanych transformacją grupy i niechęcią do ich muzyki wywołaną pierwszym krążkiem. To małe katharsis znacznie pomogło mi w kontakcie z muzyką Black River. Zacząłem doceniać takie numery jak świetny cover-medley Jumping Queenny Flash; energiczny i rocknrollowy utwór tytułowy, który swoją drogą budzi we mnie bardzo miłe skojarzenia z Social Distortion i Volbeat; czy luzackie, cieszące rockowymi solówkami Isabel oraz Barf Bag. Dzięki pozbyciu się klapek z uszu mogłem cieszyć się nawiązującymi do rockowych klasyków motywami z rewelacyjnego Lucky in Hell. W drugiej części albumu, po Jumping Queenny Flash nie ma już tak dobrych kawałków jak te z początku, chociaż Too Far Away czy balladowe Morphine wypadają całkiem nieźle. Wszystko pięknie, ale radość z pierwszego, prawdziwego odsłuchu BlacknRoll szybko mnie opuściła. Dokładnie przy drugim odsłuchu. Oczywiście southernowe i rocknrollowe motywy, rewelacyjne jak zwykle wokale Maćka Taffa, czy pełne luzu gitary nadal cieszyły, ale nie mogłem pozbyć się tego irytującego wrażenia Kiedyś to już słyszałem. Za każdym przesłuchaniem to wrażenie było silniejsze, pozytywnym aspektem tej sytuacji był fakt, że muzyka Black River przypominała mi zespoły, których same nazwy powodują u mnie szczerą radość. Dla przykładu Breaking the wall budził we mnie miłe skojarzenia z Deep Purple i Ugly Kid Joe, a Like a Bitch zdawało się przypominać Sex Pistols, czy różne wynalazki z kategorii psychobilly. Jedenaście kompozycji, 40 minut, dużo rocknrolla, pełno punkowej energii i brak powalającego na ziemię i urywającego uszy hitu. Niestety, tego właśnie na BlacknRoll zabrakło, a zamiast tego jest zupełnie niepotrzebna ballada Young'n'Drunk uratowana jedynie przez znakomity wokal Taffa. Pomimo tego, drugie dziecko warszawskiej, no niech już będzie, supergrupy to nadal bardzo dobra i warta zakupu płyta, na której znalazło się sporo energicznych, porywających, luzackich riffów zawartych w świetnych hardrockowych i heavymetalowych numerach. Na koniec została jedna kwestia, niezwykle ważna kwestia. Wbrew temu, co twierdzą niektórzy, między innymi moi koledzy po fachu, których gorąco pozdrawiam, Black River to żaden stoner. Ba!, Black River obok stoner rocka, stoner czy stoner czegokolwiek nawet nie leżało. Owszem, pewne podobieństwa są, ale proszę Was bardzo - jeśli coś przypomina wokalami bądź riffami Panterę czy Down (The Jack Daniels Overdrive), nawiązuje do dokonań takich grup jak Lynyrd Skynyrd, The Allman Brothers Band (Black Label Society, Alabama Thunderpussy), ma w sobie dużo bluesowego klimatu Zeppelinów i ogólnie starego hard rocka (The Answer) i cholernie dużo rockandrollowej i punkowej energii, to nie znaczy że to już stoner rock, czy tzw. stoner metal. Często jest to po prostu zwykły hard rock, bądź nawiązujący do niego heavy metal, a jeszcze częściej coś, co zwykło się nazywać southern metalem.

Krzysztof Zawistowski
|
 |
Aby móc dodawać komentarze, musisz się zalogować. |
|
|
 |
|
|
 |
 |
 |
Premiera klipu DwaZera "Biznes"
Sobota, 11 lutego 2012
|
|
| Treści reklamowe |
|
|
 |
 |
 |
Gunsi biją rekordy!
Sobota, 11 lutego 2012
|
|
|
 |
 |
 |
Afromental, Mezo i Ewa Jach na VivaComet
Sobota, 11 lutego 2012
|
|
 |
 |
 |
Gwiazda piosenki francuskiej Paris Combo wystąpi już 23 marca
Sobota, 11 lutego 2012
|
|
 |
 |
 |
 |
 |
Rap pod Rotundą dzisiaj i jutro w Warszawie
|
|
 |
 |
 |
Granie Na Żywo - Piotr Rogucki w Warszawie i Öszibarack w Krakowie
|
|
 |
 |
 |
Ossa zaprasza na koncerty w lutym
|
|
 |
 |
 |
Cropp Baby-G Dance Battle For Poland 2012
Już 18.02 w Warszawie!
|
|
 |
 |
 |
Cropp Baby-G Dance Battle For Poland 2012
Już 17.02 w Gdańsku!
|
|
 |
 |
 |
Pepsi Rocks w lutym w Hard Rock Cafe
Farben Lehre, Marika, Enej, Vavamuffin
|
|
 |
 |
 |
Premiera: Will Young 'Echoes' 30 stycznia 2012.
|
|
 |
 |
 |
Wolf Spider i White Dwarf dołączają do gości Festivalu Rock In Szczecin 2012
|
|
 |
 |
 |
IdiotHead + Thot + Splot 13.02 Wrocław
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|