 |
| fot. Artur Kubasik |
Fascynujący i absolutnie wyjątkowy głos tak o nim mówi Elżbieta Zapendowska. Na Polską scenę muzyczną wrócił artysta, u którego po próbie samobójczej pogotowie stwierdziło zgon...
Jedni mówili: alkoholik, samobójca, człowiek na dnie... inni zaś zwracali uwagę na wyjątkowy zachrypnięty i mocny głos porywający tłumy na koncertach. Znów śpiewa i gra przy akompaniamencie wirtuozów nietuzinkowych dźwięków Marek Dyjak powrócił na scenę z mocnym jazzowym brzmieniem, którego brakowało w rodzimej muzyce przez kilka dobrych lat.
Artysta ma na swoim koncie 5 albumów, ostatni wydał ponad rok temu. Teraz w zamkniętym studiu muzycznym tworzy dźwięki dla najwierniejszych fanów, którzy nie odwrócili się od niego gdy sięgał dna. W tym roku Dyjak planuje wydać płytę Teraz, na której to znajdą się premierowe utwory, oprócz muzyków z bandu będą także goście m.in. saksofonista Janusz Brych. Na płycie znajdzie się osiem głównych numerów oraz bonus, do których muzyka skomponowana została po części przez Dyjaka. Niektóre utwory znane są publiczności z koncertów - reszta to zupełna nowość.
Nie każdemu odpowiada styl bycia Dyjaka, chodź od dwóch lat nie pije i walczy z nałogiem to wciąż pozostaje sobą i na tym polega jego niezwykły fenomen, który przyciąga koneserów dobrej muzyki. Bywały w jego karierze momenty, w których muzyk mógł iść za ciosem - wbić się na potocznie zwany artystyczny świecznik. Wołaj jednak iść własną drogą, nie zawsze łatwą lecz kierowaną przez siebie samego, nie oddał swojej kariery i stylu bycia w cudze ręce. Niektórzy widzą w tym artystyczną pozę Dyjaka wyklętego, samotnika i indywidualistę.
Mocny głosem, śpiewa równie mocne utwory, w których jak mówią sami fani jest krew, żółć i łzy. Na rynku papierowych supermenów jest zjawiskiem ocenia Jan Wołek.